statystyki

Cała prawda o państwowych bankach: Z wadami, lecz odporne na kryzys

autor: Andrzej Krajewski17.12.2016, 20:30
bank

Silna bankowość nie zależy tylko od obfitości ojczystego kapitału, ale także – i to w znacznej mierze – od zdrowej polityki bankowejźródło: ShutterStock

Państwowe banki w Polsce mają mnóstwo wad, lecz w kryzysowych czasach pozostają niezastąpione.

Ocenianie konsekwencji repolonizacji Pekao SA przypomina trochę stary dowcip o tym, jak dwóch Żydów przyszło do rabina, by rozsądził ich spór. Pierwszy wykłada z wielkim przekonaniem swoje argumenty i pyta o zdanie rabina. „Masz rację” – odpowiada zapytany. Wówczas drugi jeszcze bardziej zapalczywie przedstawia swój punkt widzenia. „Masz rację” – przyznaje mu na koniec rabin. Wówczas obaj zaskoczeni goście nie wytrzymują i pytają: „Rabi, jak to? Przecież to niemożliwe, żebyśmy obaj mieli rację!”. Na co rabin z niezmąconym spokojem odpowiada: „Macie rację”.

Wydanie przez PZU i Polski Fundusz Rozwoju kwoty 10,6 mld zł na zakup 33 proc. akcji banku, który niegdyś sprzedano zagranicznemu inwestorowi za sumę 3,4 mln zł, wzbudziło pozornie sprzeczne komentarze specjalistów od rynków finansowych. Ekonomiści bliżsi środowiskom liberalnym podkreślali, że jest to de facto nacjonalizacja, tworzona zaś pod skrzydłami rządu grupa PZU zdobędzie aż 36 proc. udziałów w rynku usług bankowych, co mocno zaburzy konkurencję między instytucjami finansowymi i odbije się na portfelach klientów, a być może też jakości usług. Jeśli zaś doliczyć do tego jeszcze kontrolowany przez skarb państwa PKO BP, to okaże się, że rząd PiS właśnie przejmuje kontrolę nad głównymi źródłami kredytów dla sektora prywatnego. Nie wspominając już o kolejnym zasobie synekur dla partyjnych nieudaczników, chcących sprawdzić się w biznesie.

„Powrót polskiego kapitału do struktury akcjonariatu banku Pekao z pewnością przyczyni się do wzmocnienia stabilności sektora bankowego, a co za tym idzie polskiej gospodarki" – zbijał te zarzuty w wypowiedzi dla PAP wicepremier Mateusz Morawiecki. W krótkim czasie rządowi udało się doprowadzić do znaczącej repolonizacji jednego z najważniejszych sektorów gospodarki. W szczytowym momencie, tuż przed wybuchem kryzysu w 2008 r., udziały inwestorów zagranicznych w bankach działających na terenie Polski przekraczały 72 proc. Dziś spadły poniżej 50 proc. Dzięki czemu, w razie nowego załamania ekonomicznego, naszej gospodarce nie zagrozi nagłe wyschnięcie źródeł kredytowania, jak to miało miejsce osiem lat temu. Podobnie zagraniczne spółki matki nie będą mogły wyprowadzić nagle kapitału ze swoich tutejszych filii, gdyby stanęły przed widmem krachu.


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane