Związkowcy ze śląskich kopalni mogą dołączyć do protestów przeciwko Zielonemu Ładowi – wynika z ustaleń DGP.

– Związkowcy z Sierpnia ’80 postanowili wesprzeć piątkowe protesty rolników przeciwko polityce Europejskiego Zielonego Ładu – poinformował nas wczoraj przewodniczący Bogusław Ziętek. – Do tej pory mogło się wydawać, że polscy górnicy są osamotnieni w swoim sprzeciwie, ale teraz, kiedy ta polityka uderza w inne grupy – rolników, transport, przemysły przetwórcze – ta sytuacja się zmienia – podkreśla.

Komisja Europejska jest oderwana od rzeczywistości. Narzuca rozwiązania, które mają się nijak do tego, co dzieje się w Europie i na świecie. To prosta droga do tego, by nastroje antyunijne narastały. Jeśli Bruksela nie zrewiduje tej polityki, czeka nas wiosna ludów, czego pierwsze sygnały już zresztą obserwujemy – przekonuje Ziętek. Zdaniem lidera Sierpnia ’80 węgiel pozostaje niezbędny dla bezpieczeństwa energetycznego Polski, a rząd musi zagwarantować realizację obowiązującej umowy społecznej, łącznie z harmonogramem, który wyznacza wygaszenie ostatnich kopalń na 2049 r.

– Zarówno Donald Tusk, jak i inni ważni politycy Platformy Obywatelskiej zapewniali nas w kampanii wyborczej, że ta umowa jest nienaruszalna i nie wyobrażamy sobie, żeby się z tych deklaracji wycofali – mówi DGP związkowiec. Według niego szef rządu nie ma wyjścia, bo jeśli ustąpi pod naciskiem Brukseli, „następnego rządu nie stworzy ani Platforma, ani PiS, tylko ulica”. Zastrzega, że związki akceptują konieczność odchodzenia od paliw kopalnych i zastępowania ich m.in. energetyką jądrową, ale musi to się odbywać w „rozsądnych ramach czasowych” – takich jak te, które zostały wynegocjowane między poprzednim rządem a górnikami. Nacisk na nadmierne przyspieszanie tego procesu przy jednoczesnym sprowadzaniu ogromnych ilości towarów z innych rejonów świata, w których emisje wciąż rosną – uważa szef Sierpnia – to wyraz skrajnej hipokryzji UE.

Na ulice nie wychodzi jeszcze śląsko-dąbrowska Solidarność, która wystosowała jednak wczoraj apel do Donalda Tuska, wzywając premiera do sprecyzowania stanowiska w sprawie unijnej propozycji celu na 2040 r. Związkowcy oceniają, że zarządzenie w UE 90-proc. redukcji emisji uniemożliwi realizację zawartej z górnikami umowy społecznej. A tym samym grozić będzie, ich zdaniem, m.in. utratą setek tysięcy miejsc pracy w górnictwie, jego otoczeniu i innych sektorach gospodarki. Brak weta ze strony polskiego rządu wobec propozycji KE – czytamy w stanowisku związkowców z największej centrali – zmusi ich do sięgnięcia „po wszelkie dostępne formy protestu w obronie zakładów przemysłowych i miejsc pracy w naszym regionie”.

We wtorek KE przedstawiła propozycję zmierzającą do określenia celu klimatycznego na 2040 r. Zakłada ona obniżenie do końca przyszłej dekady emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. w porównaniu z poziomem z roku 1990. Zużycie paliw kopalnych w całej gospodarce ma zostać obniżone o ok. 80 proc. w porównaniu z rokiem 2021. Po 2040 r. za większość ich wykorzystania ma odpowiadać transport.

Na podobne możliwości nie będzie mógł liczyć sektor wytwarzania energii elektrycznej i ciepła, dla którego postulowana jest niemal pełna dekarbonizacja: ślad węglowy energetyki i ciepłownictwa systemowego ma być – według strategii opisanej przez Brukselę – bliski zeru netto. To oznacza, że pozostawienie w użytkowaniu emisyjnych źródeł byłoby warunkowane zastosowaniem technologii wychwytu CO2 (CCS). W komunikacie Komisji czytamy też wprost o odejściu od spalania węgla w perspektywie 2040 r. oraz pełnej dekarbonizacji elektroenergetyki. Odnawialne źródła energii, uzupełniane niewielką produkcją z elektrowni jądrowych, mają odpowiadać za ponad 90 proc. zużycia prądu w UE. Dla paliw kopalnych zakłada się 3-proc. udział w miksie, przy czym ta szczątkowa generacja ma pochodzić „niemal wyłącznie” z jednostek gazowych, wyposażonych w CCS lub wykorzystywanych jedynie w szczytach zapotrzebowania. Rola atomu w scenariuszach opisanych przez Brukselę jest marginalna.

– Widać, że Komisja przyjmuje w swoich analizach model energetyki opartej na źródłach odnawialnych i różnego rodzaju mechanizmach elastyczności – komentuje Maciej Burny, prezes firmy doradczej Enerxperience. Jego zdaniem Komisja z rozmysłem nie określiła w sposób jednoznaczny poziomu zakładanej produkcji energii z węgla. Ekspert zastrzega, że to dopiero wstępna propozycja Komisji, a polski rząd powinien, według niego, wspólnie z projądrowymi stolicami powalczyć o dowartościowanie roli atomu.

Burny nie ma jednak wątpliwości, że odejście od węgla musi nastąpić znacznie wcześniej, niż zakłada to umowa społeczna, np. w 2035 r. – Określenie bardziej realistycznego terminu coalexitu będzie wiązało się z koniecznością renegocjacji ustaleń z górnikami. Konfrontacja ze związkami jest nieunikniona. Pytanie tylko, kiedy nastąpi – mówi. ©℗

Górnictwo węgla kamiennego i brunatnego / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe