Link4 ruszy wkrótce z pionierskimi polisami, w których styl jazdy będzie miał wpływ na wysokość składki. Chętnych do pójścia w jego ślady na razie nie widać
W I kw. 2017 r. ubezpieczyciel chce wprowadzić do oferty polisę OC opartą na telematyce. Ta technologia pozwala na monitorowanie jazdy ubezpieczonego pojazdu.
Reklama
– To dobrowolne rozwiązanie opiera się na bezpłatnej, dostarczanej przez nas aplikacji na smartfona. Aplikacja będzie zbierać dane o tym, czy kierowcy jeżdżą zgodnie z przepisami oraz jak gwałtownie hamują i przyspieszają, czyli na ile bezpiecznie jeżdżą. Jesteśmy pewni, że nowa oferta spotka się z dużym zainteresowaniem kierowców, dla których najważniejsze jest bezpieczeństwo – zapowiada Marek Baran z Link4. I dodaje, że będzie to też ciekawa propozycja dla tych, którzy płacą systematycznie rosnące składki za obowiązkowe OC.

Reklama
Spółka nie ujawnia jeszcze, jakie będą jej wymagania co do płynności i przerw w monitoringu jazdy. I deklaruje, że jeśli klienci będą jeździli bezpiecznie, mogą liczyć na dodatkowe zniżki w wysokości nawet do 25 proc. Będą naliczane za dany okres z możliwością wyboru kilku opcji, np. rocznie, półrocznie czy kwartalnie. – Jeśli klient będzie jeździł bezpiecznie w danym okresie, to w następnym może liczyć na zniżkę – dodaje Marek Baran.
Firma zapewnia, że nie będzie piętnowała kierowców o bardziej ryzykownym stylu jazdy przez podnoszenie im składek.
Z rozmów z innymi towarzystwami wynika, że Link4 i jego rozwiązania długo poczekają na odpowiedź konkurencji. Firmy zapowiadają co prawda, że będą się przyglądały inicjatywie Link4 i nie wykluczają wprowadzenia produktów wspieranych przez telematykę, ale bez konkretów i w bliżej nieokreślonej przyszłości. Wśród głównych barier wskazują m.in. tę psychologiczną po stronie użytkowników.
– Przekonanie do instalowania urządzeń, które de facto śledzą kierowcę, to kluczowe wyzwanie. Konieczne jest też zapewnienie odpowiedniej ochrony i wiarygodności danych. To leży w interesie i klientów, i towarzystw. Ludzie nie chcą też czekać na obniżki. Oczekują, że dostaną ją za samą zgodę na monitorowanie jazdy – mówi przedstawiciel jednego z towarzystw.
Nie mniej ważna jest sprawa technologii. Aplikacja, którą zaoferuje Link4, to tzw. miękka telematyka. Ta właściwa, twarda, pozwalająca towarzystwu na zebranie pełnych danych do oceny kierowcy, opiera się na urządzeniach montowanych w autach. Tu w grę wchodzą jednak już wyższe koszty związane przede wszystkim z instalacją czarnych skrzynek i obsługą danych.
– Koszty urządzenia i instalacji wynoszą ok. 1000 zł i raczej nie należy się spodziewać, żeby ich wysokość była atrakcyjna dla dużej grupy klientów. To instalacja stała, podłączana do komputera w pojeździe. Często pojawiają się wątpliwości, czy nie jest to ingerencja w układ auta, która mogłaby grozić utratą gwarancji. Dodatkowo w niektórych autach segmentu premium, które wykorzystują w swoich konstrukcjach światłowody, instalacja takiego urządzenia jest prawdziwym wyzwaniem – ocenia Paweł Boryczka, dyrektor departamentu ubezpieczeń komunikacyjnych w Uniqa Polska. Spółka na razie nie planuje wprowadzenia produktu opartego na telematyce dla klientów indywidualnych.
Arkadiusz Kramza z firmy konsultingowej PwC wskazuje, że choć zastosowanie telematyki w ubezpieczeniach komunikacyjnych budzi duże zainteresowanie branży, szczególnie jeśli chodzi o możliwość zróżnicowania wysokości płaconej składki od stylu jazdy (ang. UBI, czyli usage-based-insurance), to niewielu ubezpieczycielom udało się wdrożyć to rozwiązanie z sukcesem.
Takie próby były podejmowane we Francji, w Niemczech i Wielkiej Brytanii, ale tylko we Włoszech telematyka uzyskała kilkunastoprocentowy udział w rynku. – Za kluczowy czynnik sukcesu UBI we Włoszech uważa się relatywnie wysokie składki w stosunku do kosztu urządzeń telematycznych oraz prostotę w przyjętym systemie zniżek – mówi specjalista z PwC. Niemal na wszystkich rynkach europejskich składki ubezpieczeń komunikacyjnych OC regularnie rosną, a koszt rozwiązań technologicznych maleje, co sprawia, że w kolejnych latach telematyka w tym segmencie będzie zyskiwała na znaczeniu.
– Na pewno także w Polsce, choć nie tak szybko i nie w tak dużej skali, bo mimo narzekań kierowców na podwyżki stawki są ciągle kilkukrotnie niższe od tych w Europie Zachodniej, a koszt wykorzystania technologii bardzo zbliżony – ocenia Arkadiusz Kramza.
Według danych szwedzkiej firmy analitycznej Berg Insight liczba komunikacyjnych polis telematycznych w Europie w końcu 2015 r. sięgnęła 5,3 mln na w sumie kilkaset milionów polis wystawionych przez ubezpieczycieli. Berg Insight prognozuje, że do 2020 r. będzie ich 25,8 mln. W Ameryce Północnej na koniec ubiegłego roku takich polis było 6,3 mln, a przewidywania wskazują na wzrost ich liczby do 42,1 mln w ciągu pięciu lat.