Stopy mocniej poniżej zera, a do tego rozszerzenie programu dodruku pieniądza – to najbardziej prawdopodobne decyzje europejskiego banku
Dziś wyczekiwane od kilku tygodni zakończenie posiedzenia rady Europejskiego Banku Centralnego, na którym powinna zapaść decyzja o dalszym poluzowaniu polityki monetarnej w strefie euro. Tak przynajmniej wynikało ze styczniowych zapowiedzi Maria Dragiego, prezesa EBC. Wtedy po posiedzeniu Draghi stwierdził, że w marcu bank dokona przeglądu, a być może i zmiany parametrów polityki pieniężnej. Efekt może być tylko jeden: polityka EBC będzie jeszcze bardziej niekonwencjonalna niż dotąd.
Reklama
W grę wchodzą dwa instrumenty. Jeden to stopy procentowe. Od ponad dwóch lat stopa depozytowa – określająca, ile banki komercyjne zarabiają, składając w EBC nadwyżki gotówki w postaci depozytów – jest ujemna, co oznacza, że za lokowanie wolnych środków sektor bankowy musi jeszcze płacić. W grudniu ub.r. stopę obniżono do -0,3 proc. Stopa operacji refinansujących dla sektora bankowego od półtora roku wynosi 0,05 proc.

Reklama
Drugi instrument to program ilościowego luzowania polityki pieniężnej, czyli dodruk pieniądza. Od roku EBC skupuje co miesiąc z rynku papiery dłużne o wartości 60 mld euro. Początkowo planowano, że program zostanie zakończony we wrześniu tego roku. W grudniu 2015 r. przedłużono go do marca 2017 r. W sumie do europejskiej gospodarki trafi więc ponad 1,4 bln euro. To równowartość niemal 10 proc. ubiegłorocznego produktu krajowego brutto dziewiętnastu krajów Eurolandu.
W przypadku stóp procentowych spekuluje się, że obniżka stopy depozytowej powinna wynieść co najmniej 0,1 pkt proc. Przy programie skupu aktywów w grę wchodzi nie tylko zwiększenie jego skali (mówi się o dodatkowych 5–10 mld euro miesięcznie), ale też poszerzenie listy instrumentów, w które byłby gotów angażować się EBC. Obecnie kupuje głównie obligacje skarbowe oraz papiery emitowane przez międzynarodowe instytucje finansowe. Zdaniem ekspertów teraz w grę mogą wchodzić także obligacje emitowane przez przedsiębiorstwa.
Dlaczego EBC miałby łagodzić politykę pieniężną? Po pierwsze ze względu na inflację. A właściwie jej brak. Celem europejskiego banku jest utrzymywanie rocznej inflacji poniżej 2 proc., ale blisko tego poziomu. Ostatni raz udało się to na początku 2013 r. Od tego czasu inflacja jest wyraźnie poniżej, a w lutym tego roku kolejny raz pojawiła się deflacja – ceny były o 0,2 proc. niższe niż rok wcześniej. Łatwiejszy dostęp do pieniądza miałby służyć zwiększeniu wydatków konsumenckich, a w efekcie również wyższą dynamiką cen. Na razie oczekiwania inflacyjne idą raczej w dół niż w górę. Niskim cenom sprzyja m.in. sytuacja na rynku surowców, a przede wszystkim spadki notowań paliw.
Drugi argument dotyczy wzrostu gospodarczego. Wprawdzie w ostatnich kwartałach widoczne było przyśpieszenie – w IV kw. 2015 r. PKB był realnie o 1,8 proc. wyższy niż rok wcześniej (to najlepszy wynik od ponad czterech lat) – ale w przyszłym roku będzie już nieco słabiej. Według prognoz zbieranych przez agencję Bloomberga zarówno w tym, jak i przyszłym roku PKB urośnie o 1,6 proc. Wiele krajów eurolandu potrzebuje zaś szybszego wzrostu, by zmniejszyć proporcję zadłużenia do PKB, a tym samym ograniczać koszty jego obsługi (pomógłby w tym nie tylko wzrost gospodarczy, lecz także wyższa inflacja).
Decyzję EBC poznamy dziś wczesnym popołudniem. Jeśli okaże się, że obniżka stóp będzie mniejsza od oczekiwań (niektórzy sądzą, że stopa depozytowa może spaść nawet o 0,2 pkt proc.) albo że zmiany w programie dodruku pieniądza są zbyt zachowawcze, odbije się to przede wszystkim na sytuacji na rynkach finansowych. Spodziewać się można dalszego umacniania się euro wobec dolara (wczoraj kurs przekraczał 1,1 dolara za euro), co szkodziłoby zachodnioeuropejskim firmom eksportującym poza unię walutową, a więc szkodziłoby wzrostowi gospodarczemu. Spadki dotknęłyby europejskie giełdy (główny indeks giełdy we Frankfurcie od połowy lutego zyskał ponad 6 proc., notowania na giełdzie w Paryżu podskoczyły o 13 proc.). Problem mieliby również posiadacze obligacji skarbowych, którzy powinni liczyć się ze spadkami cen, czyli wzrostem rentowności. Dochodowość 10-letnich papierów niemieckich skarbowych w końcu ub.r. wynosiła 0,63 proc. Obecnie jest to ok. 0,2 proc. Od tego, jak zachowują się papiery niemieckie, zależą zaś ceny obligacji w mniejszych krajach, również w tych poza strefą euro, w tym Polski. Wyższa rentowność u naszych zachodnich sąsiadów i u nas przełożyłaby się na wzrosty, a więc i na wyższe koszty obsługi długu publicznego.
Od tego, co zrobi EBC, zależeć może również najbliższa decyzja naszej Rady Polityki Pieniężnej. RPP na ogół zbiera się w pierwszy wtorek i środę każdego miesiąca. Jej decyzje zwykle są podejmowane przed decyzjami banku we Frankfurcie. Tym razem RPP zaczyna posiedzenie w czwartek, a zakończy je w piątek (jak mówił niedawno prezes NBP Marek Belka, terminarz u nas nie ma związku z harmonogramem posiedzeń EBC).
– Na decyzji naszej rady zaważy nie tylko EBC, ale także nowa projekcja inflacji i PKB, która zapewne będzie gołębia – uważa Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK. „Gołębia” – czyli pokaże, że w najbliższych latach inflacja będzie niska (w styczniu według wstępnych danych wyniosła -0,7 proc., czyli ceny były niższe niż rok wcześniej; celem RPP jest inflacja na poziomie 2,5 proc. z dopuszczalnym przedziałem odchyleń o 1 pkt proc. w górę i w dół). – Dlatego nie wykluczam możliwości obniżki stóp. Innym możliwym rozwiązaniem jest zmniejszenie stopy rezerwy obowiązkowej w bankach – dodaje Reluga.
Główna stopa NBP od roku wynosi 1,5 proc. i jest najniższa w historii. Stopa rezerwy obowiązkowej wynosi 3,5 proc. Stopa rezerwy wpływa na możliwości rozwoju akcji kredytowej. Im jest niższa, tym więcej kredytów mogą udzielić banki.
Od ponad dwóch lat stopa depozytowa EBC jest ujemna