W ciągu dwóch i pół roku zniknęło ponad 55 tys. sklepów. Głównie spożywczych i odzieżowych. Pokonały je markety.
W biznesie obowiązuje ponoć reguła, że gdzie jeden zarabia, tam drugi musi tracić. W handlu jest jeszcze gorzej – gdzie jeden, czyli sieciowy supermarket, zyskuje, tam traci wiele małych sklepów. Z danych firmy Soliditet Polska wynika, że od początku roku do końca lipca w naszym kraju zarejestrowano ponad 18 tys. nowych sklepów, ale jednocześnie zlikwidowano aż 27 tys. Tym samym rynek detaliczny skurczył się o blisko 9 tys. punktów – do 315,5 tys. – To nieodwracalny trend, uważają eksperci. I wyliczają, że od początku 2010 r. zamknięto już 56,2 tys. sklepów.
Choć samorządy twierdzą, że starają się ratować drobny handel, rzeczywistość temu przeczy. Tylko nieliczne z nich wyznaczyły miejsca, w których mogą powstawać sklepy wielkopowierzchniowe, należące do dużych zagranicznych sieci. Wejherowo kilka dni temu przeznaczyło pod centrum handlowe atrakcyjny grunt o powierzchni 2 ha w centrum miasta. Niewiele miast stosuje także zabieg polegający na obniżaniu podatku od nieruchomości dla drobnych przedsiębiorców. Na razie zrobiły to Grodzisk Mazowiecki, Rybnik czy Lublin.