Dobry tegoroczny wynik to w największym stopniu zasługa wódki, której eksportuje się najwięcej. Pod względem przyrostu zagranicznej sprzedaży na pierwszy plan wybijają się natomiast likiery. Tych sprzedało się poza naszym krajem o ponad 66 proc. więcej – 974 tys. litrów, co czynniki tę kategorię drugą największą w eksporcie. – Tylko w styczniu, który dotąd był martwym okresem, nasze zamówienia wyniosły kilka milionów złotych. Teraz zbliżają się do 10 mln zł. W sumie eksport w tym roku zwiększył się o około 30 proc. – mówi Grzegorz Ślak, prezes spółki Akwawit-Polmos.
Dwucyfrowe przyrosty deklaruje też CEDC. – Wynika to przede wszystkim z aktywnej dystrybucji na najważniejszych rynkach, m.in. we Francji – wyjaśnia Krzysztof Kouyoumdjian z CEDC. Eksport to szansa na rozwój, bo w kraju widać stabilizację. W ubiegłym roku sprzedało się nieco ponad 120 mln litrów 100-proc. alkoholu. To wynik podobny do tego z 2016 r. – Polska, choć pozostaje największym rynkiem alkoholu w UE, od czasu podwyżki akcyzy na początku 2014 r. nie notuje już znaczących wzrostów sprzedaży – potwierdza Kouyoumdjian.
Eksport alkoholi mocnych / Dziennik Gazeta Prawna
Do tego dochodzą zmiany prawa, które mogą niekorzystnie wpłynąć na obroty producentów. Mowa przede wszystkim o zakazie handlu w niedziele i przyznaniu samorządom prawa regulowania liczby i miejsca usytuowania sklepów monopolowych w miastach, a także zakazania sprzedaży alkoholu w nocy. Dlatego, jak zauważa Ryszard Woronowicz ze Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy, eksport jest jedyną szansą na utrzymanie wzrostu w wolumenie sprzedaży. Zwłaszcza że rentowność sprzedaży w kraju wynosi 5–7 proc., a za granicą dochodzi do 40 proc.
– Dla nas najważniejsze rynki eksportowe w Europie to Ukraina, Francja, Wielka Brytania i Węgry. Wódki dobrze sprzedają się w Stanach Zjednoczonych, Japonii i Kanadzie – wymienia Kouyoumdjian.