Sprzedawcy chcą mieć możliwość informowania konsumentów o cechach dostępnych w ich placówkach wyrobów tytoniowych. Do tego potrzebna jest jednak zmiana przepisów.
Reklama
Nowelizacja ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych z 2016 r. zakazała sprzedawcom mówienia klientom o oferowanych wyrobach tytoniowych. Handlowiec może powiedzieć, że je ma, ale nie wolno mu nic powiedzieć na ich temat. Każda taka informacja jest traktowana jak reklama produktu, za głoszenie której grozi grzywna.
– Obecnie ma miejsce kolejna nowelizacja ustawy. Tym samym nadarza się okazja do przywrócenia kiedyś obowiązujących zapisów. Dlatego przy okazji kończących się właśnie konsultacji społecznych złożyliśmy pismo w tej sprawie – komentuje Maciej Ptaszyński, dyrektor Polskiej Izby Handlu. Dodaje, że zostało ono wysłane nie tylko do resortu zdrowia odpowiadającego za zmiany w przepisach, ale też do Ministerstwa Rolnictwa oraz Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii.
– Apelujemy w nim o rozdzielenie reklamy od informacji, której celem jest jedynie oznajmianie o cechach produktu, czyli niezawierającej przekazu zachęcającego do zakupu lub używania tytoniu. Szczególnie że w podobnym kierunku zmierzają inne kraje w Europie, m.in. Wielka Brytania – wylicza Maciej Ptaszyński.
Powołuje się na wyniki badania przeprowadzonego wśród konsumentów od listopada do grudnia 2017 r. przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych. 86,1 proc. ankietowanych oceniło, że sprzedawcy powinni mieć możliwość informowania o produktach tytoniowych, które sprzedają. 88,5 proc. było za tym, by w punktach sprzedaży znajdowała się informacja o mniej szkodliwych alternatywach. Ankietowani są też za tym, by państwo promowało rozwój nowych technologii, które obniżają szkodliwość produktów zawierających nikotynę.
Handlowcy zauważają, że nie oczekują czegoś wyjątkowego. – Możliwość informowania o cechach produktu została utrzymana na przykład w stosunku do innych używek, choćby alkoholu – zauważa Piotr Pszonka, dyrektor kategorii produktowej w sieci Żabka Polska. Podkreśla, że idealnym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie możliwości informowania o dostępnych produktach, zwłaszcza tych o mniejszej szkodliwości, i ich cechach w formie graficznej wywieszonej na sklepie.
DGP zapytał resort zdrowia o opinie do kierunku zmian proponowanego przez PIH. Wczoraj nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Sceptycznie do pomysłu podchodzą organizacje walczące z konsumpcją tytoniu oraz lekarze, szczególnie ci zaangażowani w pracę poradni antynikotynowych.
– Palenie papierosów to uzależnienie, z którym trudno zerwać. Dostęp do informacji o alternatywnych, mniej szkodliwych produktach, da takim konsumentom jedynie błogie poczucie bezpieczeństwa. A to nie o to chodzi. Nie jest to droga do ograniczenia palenia w Polsce – podkreśla dr Łukasz Balwicki z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Poza tym, jak podkreśla, informacje udzielane przez sprzedawców mogą wprowadzać konsumentów w błąd.
– Idealnym przykładem są papierosy z filtrem, który miał ograniczyć przenikanie substancji smolistych do organizmu. Tymczasem badania dowodzą, że wcale tak nie jest. Podobnie sprawa wygląda z cienkimi papierosami, które miały być mniej szkodliwe, bo zawierają mniej nikotyny. Okazało się, że palacze palą ich więcej i mocniej się zaciągają, by zaspokoić głód nikotynowy – podkreśla.
Właściciele sklepów mają jeszcze jeden argument. Wskazują, że odkąd nie mogą informować o dostępnej ofercie, wielu klientów szuka wyrobów tytoniowych w internecie lub wręcz w szarej strefie. Sprzedażą papierosów w kraju zajmuje się 100 tys. małych punktów handlowych. Wiele z nich nawet 40 proc. swoich obrotów zawdzięcza sprzedaży wyrobów tytoniowych.