Tylko w ostatnim kwartale wartość zapasów zalegających magazyny RIM zwiększyła się o 18 proc., znacznie szybciej niż którejkolwiek firmy w tej branży – wynika z danych zgromadzonych przez agencję Bloomberg. I nie dotyczy to telefonów BlackBerry pokrytych kurzem u operatorów RIM i jego partnerów handlowych. Dla porównania – zapasy Apple zmniejszyły się w tym samym okresie o 11 proc. 

RIM jest świadkiem exodusu klientów, którzy zmieniają swoje gadżety na iPhone’a koncernu Apple i urządzenia napędzane przez system operacyjny Android koncernu Google. Podczas gdy firma szykuje się do prezentacji nowej linii telefonów bazujących na oprogramowaniu BlackBerry 10, ten okres przejściowy sprawia, że obecnie oferowane modele stają się jeszcze mniej atrakcyjne. To zaś oznacza kolejne wydatki RIM w następnym miesiącu na pokrycie spadającej wartości zapasów – twierdzi Neeraj Monga, analityk Veritas Investment Research w Toronto.

“To się po prostu nie sprzedaje” – mówi Monga, który jednak podtrzymuje rekomendację kupna akcji RIM w oczekiwaniu na to, że firma zostanie wystawiona na sprzedaż.

W grudniu RIM uwzględnił kwotę 485 mln dolarów przed opodatkowaniem do spisania wartości zapasów swoich PlayBooków, po sprzedaniu w ciągu kwartału zaledwie 150 tys. tabletów. Z kolei w marcu koncern uznał 267 mln dolarów jako wydatek z powodu zapasów telefonów BlackBerry. Wtedy też RIM zapowiedział, że przestanie publikować prognozy sprzedaży i zysku z powodu „słabej pozycji” w USA.

Udział RIM w rynku leci na łeb na szyję – na globalnym rynku smartfonów spadł w ostatnim kwartale o połowę do 6,4 proc. Udział urządzeń z systemem Android podskoczył tymczasem do 59 proc., a systemu operacyjnego iOS Apple’a do 23 proc. – wynika z szacunków firmy badawczej IDC.

Odbija się to na sprzedaży RIM. Analitycy oceniają, że przychody firmy spadną w tym kwartale o 26 proc. do 3,64 mld dolarów. Zysk netto skurczy się aż o 72 proc. do 197,5 mln dolarów. RIM zaprezentuje swój następny raport finansowy 28 czerwca.