Radykalnej pierwotnie ustawie bardzo mocno spiłowano zęby. Liczba wyłączeń zakazu wzrosła o 12 w porównaniu z pierwszą wersją projektu, z czego na wprowadzenie czterech NSZZ „Solidarność”, autor przepisów, zdecydował się w ostatnich dniach na skutek konsultacji z przedsiębiorcami. Kupcy z bazarów i hal targowych mogą spać spokojnie. Handel w takich miejscach nie będzie limitowany czasowo.

– Stawiamy jednak warunek. Muszą być to stragany funkcjonujące na podstawie uchwały rady gminy. Nie chcemy sytuacji, w której duże markety, celem obejścia przepisów, zagospodarują np. część parkingu na potrzeby bazaru – komentuje dr Mateusz Warchał, współpracujący z Sekcją Krajową Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”.

Pomysł pozytywnie ocenia Stowarzyszenie Kupców Targowych, podkreślając, że brak możliwości pracy w ostatni dzień tygodnia zmusiłby wielu przedsiębiorców do zamknięcia biznesu.

– Utarg w niedzielę odpowiada za 60–80 proc. obrotów osiąganych przez kupców w pozostałych dniach tygodnia – zdradza Paweł Nykiel ze Stowarzyszenia. Wyłączenie bazarów spod zakazu daje nadzieję na dalszy ich rozwój. Od trzech lat przeżywają renesans, będąc parasolem ochronnym dla małych kupców. Dziś targowisk jest już ponad 2200. To zasługa m.in. mody na zdrowe jedzenie. W jego sprzedaży bazary się wyspecjalizowały. Dodatkowo, jak wynika z raportu „Czy targowiska są potrzebne?”, opracowanego przez Urząd m. st. Warszawy, ponad 70 proc. mieszkańców stolicy korzysta z targowisk, a aż 85 proc. uważa, że są potrzebne.

– Zakładamy, że to ostateczna wersja projektu i w takim kształcie wejdzie w życie od 1 stycznia 2018 r. – komentuje Alfred Bujara, szef Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”.

NSZZ „Solidarność”, autor obywatelskiego projektu ustawy o zakazie handlu w niedziele, przystał w ostatnich dniach w sumie na cztery postulaty zaproponowane w trakcie konsultacji społecznych przez izby, stowarzyszenia i przedsiębiorców, zwiększając tym samym katalog podmiotów wyłączonych spod działania nowych przepisów.

– Zdecydowaliśmy, że restrykcje nie będą obejmowały handlu internetowego. Mowa jednak tylko o tych e-sklepach, w których proces sprzedaży jest w pełni zautomatyzowany, czyli odbywa się bez udziału pracowników – wyjaśnia dr Mateusz Warchał, współpracujący z Sekcją Krajową Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”.

Za wyłączeniem spod zakazu handlu internetowego postulowała Izba Gospodarki Elektronicznej, z której badań wynikało, iż nie tylko większość konsumentów, ale i pracowników w tym sektorze opowiada się za takim rozwiązaniem. Dodatkowo prawie połowa zatrudnionych w e-handlu spodziewa się negatywnego wpływu wolnej niedzieli na obroty, a 69 proc. obawia się utraty pracy. To liczby, których nie powinniśmy lekceważyć – podkreślała Patrycja Sass-Staniszewska, prezes Izby, sugerując jednocześnie zmiany w projekcie. Podobne stanowisko opublikowała zresztą 21 marca Rada Ministrów.

Jakie grupy przedsiębiorców dołączyły jeszcze do listy wyjątków nieobjętych ustawą o zakazie handlu w niedzielę? Np. hurtownie farmaceutyczne, które wskazywały, iż muszą zachować ciągłość sprzedaży. Poza tym w niedzielę będą mogli sprzedawać też rolnicy. Autorzy projektu przyznają, że zapomnieli o tej grupie przedsiębiorców. Tymczasem 1 stycznia tego roku weszły w życie przepisy, które zezwalają rolnikom na sprzedaż bezpośrednią wytworzonych przez nich produktów.

– Zakaz handlu w niedziele byłby ze szkodą dla tych rolników, którzy prowadzą przedsiębiorstwa agroturystyczne. Zgodnie z prawem bowiem nie mogliby sprzedawać swoich wyrobów przebywającym u nich turystom. Dodam, że sprzedawać w niedzielę będą mogli jednak tylko ci rolnicy, którzy do tego nie będą zatrudniać pracowników – komentuje Alfred Bujara.

Poza tym o sukcesie mogą mówić przedsiębiorcy działający na podstawie prawa pocztowego. Tych również nie będzie dotyczyła nowa ustawa. Co oznacza, że Poczta Polska czy InPost będą mogły pracować jak dotąd przez siedem dni w tygodniu.

– Mieliśmy sygnały, że placówki pocztowe w takich miejscach jak dworce są otwarte przez cały weekend. A jak wiadomo, oferują już nie tylko możliwość wysłania listu czy nadania przesyłki, ale też sprzedaż artykułów papierniczych czy książek – komentuje zmiany Mateusz Warchał.

Autorzy zmian mają nadzieję, że projekt w obecnej wersji będzie już ostateczny. Zaakceptowane zmiany na najbliższej komisji sejmowej ma zgłosić Janusz Śniadek, poseł PiS. Potem projekt czeka drugie i trzecie czytanie. Dziś jednak odbędzie się posiedzenie Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego, podczas którego jego przedstawiciele będą przekonywali do zamieszczenia w ustawie jeszcze jednej zmiany. Zgodnie z nią wszystkie sklepy mogłyby być otwarte w niedziele, ale tylko do godz. 13.

– Absolutnie nie zgadzamy się z takim pomysłem. Jest to niezgodne z ideą, jaka od początku przyświeca ustawie. Zgodnie z nią pracownicy handlu mieli mieć wolną niedzielę, tak jak ma to miejsce w innych branżach – podkreśla Alfred Bujara, nazywając ten pomysł tak samo niedorzecznym jak ten, który miała w planach OPZZ. – Sugerowała pozostawienie handlu w niedzielę w zamian za wprowadzenie dodatku za prace w ten dzień w wysokości 250 proc. wynagrodzenia. Przystanie na takie rozwiązanie przyczyniłoby się do powstania „niewolnictwa niedzielnego” – podkreśla Alfred Bujara, dodając jednocześnie, że ze względu na niskie pensje w handlu wielu pracowników godziłoby się na przychodzenie do pracy w ostatni dzień tygodnia, mogąc w ten sposób dorobić.

Autorzy projektu przyznają natomiast, że wciąż zastanawiają się nad jeszcze jednym ustępstwem. Chodzi mianowicie o wyłączenie spod działania ustawy franczyzobiorców, czyli osób prowadzących własny sklep, ale na licencji znanej marki. Przyznają, że przemawiają do nich liczne opinie prawne, zgodnie z którymi pozbawienie tych przedsiębiorców handlu w niedzielę jest sprzeczne z konstytucją. Jedną z nich prezentował prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista i radca prawny, zauważając, że w obecnie zaproponowanych przepisach mamy do czynienia ze zróżnicowaniem sytuacji prawnej podmiotów równych sobie, bez względu na wyraźne kryterium, co stanowi naruszenie zasady sprawiedliwości społecznej, a także równości.

Pomysł popiera Polska Organizacja Franczyzodawców, która od początku prac nad ustawą podnosiła argument nierównego traktowania dwóch identycznych przedsiębiorców – franczyzowego i będącego osobą fizyczną wykonującą we własnym imieniu działalność gospodarczą.

Niewykluczone, że ustawa nie obejmie franczyzobiorców