W Dolinie Krzemowej będzie przeprowadzony eksperyment. Pewna prywatna firma sprawdzi, czy gwarantowany dochód podstawowy to dobry pomysł. Cieszyć się z tego czy martwić? Firma nazywa się Y Combinator, powstała 10 lat temu i ma siedzibę w Mountain View, po sąsiedzku z Google’em. Zajmuje się wyszukiwaniem start-upów i zaopatrywaniem ich w niezbędny na rozruch kapitał. Na liście ich „wychowanków” są m.in. Dropbox czy Airbnb.

A teraz tenże Y Combinator ogłosił, że zrobi całkiem spory ekonomiczny eksperyment. Będzie wysyłał 100 rodzinom w pobliskim Oakland (to taki zubożały zdezindustrializowany krewny San Francisco po drugiej stronie Zatoki) pieniądze. Od tysiąca dolarów do dwóch. Eksperyment ma potrwać około roku. I pokazać, jakie skutki może przynieść potężny mechanizm redystrybucyjny w postaci gwarantowanego bezwarunkowego dochodu.

Sprawa jest ciekawa i politycznie, i ekonomicznie. Są kraje, które nad takim rozwiązaniem rozmyślają całkiem poważnie. Na przykład Szwajcarzy, gdzie temat został niedawno poddany pod referendum, lecz upadł. Przynajmniej na razie. Piszę „na razie”, bo akurat dochód gwarantowany ma jedną wielką zaletę: budzi nadzieje po obu stronach spektrum debaty ekonomicznej. Najgłośniej chwali go lewica. I to różnej maści. Socjalliberałowie widzą w nim mechanizm walki z rosnącymi nierównościami majątkowymi, które zagrażają dalszemu istnieniu kapitalizmu. Ale to nie koniec. Trochę bardziej radykalni socjaliści też są za, bo uważają, że pewna suma gwarantowanego i bezwarunkowego dochodu pozwoli pracownikom wzmocnić swoją pozycję na nadmiernie zglobalizowanym rynku pracy zdominowanym przez kapitał (pracodawców). Popytowcy (których coraz więcej w głównym nurcie debaty ekonomicznej) liczą z kolei, że dofinansowanie spauperyzowanych robotników i klasy średniej ożywi koniunkturę, pozwalając zachodnim gospodarkom wrócić na ścieżkę wzrostu. A jeszcze do tego postmarksiści są zdania, że pieniądze „za nic” nie są wcale za nic. Tylko stanowią słuszne zadośćuczynienie za proces pierwotnego wywłaszczenia szerokich mas społecznych (epoka feudalna), który otworzył drogę do tzw. pierwotnej akumulacji kapitału. A w świecie z gwarantowanym dochodem wreszcie nastąpić może postulowane przez Marksa wyzwolenie się człowieka z krępującego go przymusu zarabiania na życie. Co przeniesie pracę w nowe (dostępne dziś tylko elitom) rejony samorealizacji poprzez pracę.