Dla zwolenników rządu to dodatkowy argument, że program ma sens – nie tylko jako element polityki prorodzinnej, ale i na poziomie całej gospodarki. Sprawa nie jest jednak taka prosta.
Na przyśpieszenie można bowiem liczyć tylko w tym i w przyszłym roku. Na tempo wzrostu PKB z największą siłą program będzie działał od połowy 2016 r., kiedy wypłaty mają ruszyć, do połowy 2017 r. W drugiej połowie przyszłego roku efektu już właściwie nie będzie – poziom wypłacanych świadczeń będzie zbliżony do tego, jaki zanotujemy w II półroczu br. Pozostanie jedynie wpływ „mnożnikowy” – np. taki, że pieniądze wydane w najbliższych miesiącach dadzą pracę komuś, kto w innym wypadku by jej nie miał, zarobki tej grupy osób i ich późniejsze wydatki to dla gospodarki dodatkowy zysk z rządowego programu na rzecz dzieci. Mnożnik szczególnie duży jednak nie będzie: NBP szacuje, że pozytywny wpływ 500+ na wzrost gospodarczy to 0,3 pkt proc., w tym i 0,5 pkt proc. w przyszłym roku.