statystyki

Menedżerowie i robole, czyli o schyłku klasy średniej

autor: Mariusz Janik20.02.2016, 12:00; Aktualizacja: 23.02.2016, 09:36
Transformacja tradycyjnych przedsiębiorstw w nowoczesne korporacje zabija klasę średnią.

Transformacja tradycyjnych przedsiębiorstw w nowoczesne korporacje zabija klasę średnią.źródło: ShutterStock

Powojenną historię Zachodu pisała klasa średnia: przez dekady filar społeczeństwa i gospodarki. Ale kilka ostatnich dekad to dla niej okres powolnego schyłku.

Tytuł naukowego opracowania „Emerging from Turbulence” („Wyjście z turbulencji”) świetnie nadawałby się na tytuł thrillera któregoś z popularnych pisarzy. Zatytułowana tak książka pojawiła się w amerykańskich księgarniach pod koniec ubiegłego roku – i daleko jej do fikcji. To studium zmian w koncernie Boeing, jakie śledzili socjolog Leon Grunberg i psycholog Sarah Moore z University of Puget Sound w Tacoma. Przez ponad 20 lat, przy zachowaniu zasady anonimowości, wypytywali pracowników Boeinga o codzienność firmy i zmiany, zapoczątkowane wymianą kadry kierowniczej u schyłku lat 90.

– To już nie jest firma waszych ojców – błysnął jeden z nowych menedżerów podczas spotkania z pracownikami w 1998 r., tuż po fuzji z McDonnell Douglas. Credo szybko zaczęło być wdrażane w życie. – To przeważnie ludzie świata finansów – opowiadał jeden z rozmówców Grunberga i Moore. – Cięli pracowników Boeinga jak nóż tnie masło – kwitował. W krótkim czasie firma utraciła rodzinny charakter, w którym struktura zarządzania była stosunkowo rozproszona, a uwaga pracowników koncentrowała się na technologii. Stała się maszynką do zarabiania pieniędzy i osiągania wyznaczonych poziomów sprzedaży czy oszczędności. „Firma stopniowo przekształcała się w taką, w której pracownicy są towarem” – podsumowuje Grunberg.

– Zaczęła obowiązywać filozofia opierająca się na założeniu, że skoro umiesz zarządzać straganem z lodami, poradzisz sobie z IBM czy Boeingiem. Nie trzeba rozumieć istoty danego biznesu, by nim zarządzać – utyskiwał jeden z jego rozmówców. „Lodziarze”, nawet gdy popełnili błąd, byli przesuwani do innych oddziałów koncernu. Personel firmy, jeśli burzył się przeciw nowym porządkom, słyszał, że albo się dostosuje, albo produkcja zostanie przeniesiona w tańsze miejsce. Spektakularnym przypadkiem wpadki opartej na tej filozofii był Dreamliner: projekt, który – mimo skorzystania z outsourcingu – opóźnił się o trzy lata, a jego koszty sięgnęły 28 mld dol.

Podobne zmiany zachodziły w ostatnich dwóch czy trzech dekadach w tysiącach firm. Autorzy „Emerging from Turbulence” nie ograniczają się do studium jednego przypadku – ich konkluzje idą znacznie dalej: na tym przykładzie chcieli pokazać, jak transformacja tradycyjnych przedsiębiorstw w nowoczesne korporacje zabija klasę średnią. Boeing wciąż jest symbolem amerykańskiej gospodarki, firmą profesjonalną i jednym z globalnych potentatów przemysłu lotniczego. Ale nie jest już firmą inżynierów – jest firmą, w której spotykają się menedżerowie i robole.

Ameryka wielkim boeingiem?

Symboliczną kropkę nad i postawili kilka tygodni po premierze „Emerging from Turbulence” badacze z prestiżowego ośrodka sondażowego Pew Research Center. Według opublikowanego w grudniu studium po raz pierwszy od lat 60. XX w. klasa średnia w Ameryce przestała być większością. Na razie symbolicznie – do 50 proc. zabrakło „zaledwie” pół miliona osób – ale trend jest nieubłagany: w 1971 r. 61 proc. Amerykanów kwalifikowało się do tej kategorii. Od tamtej chwili grupa ta kurczyła się średnio o 2–3 proc. co dekadę.

Analitycy Pew w ocenie kondycji klasy średniej biorą pod uwagę przede wszystkim czynniki finansowe: reprezentantów klasy średniej wyceniają na osoby o dochodach pomiędzy 2/3 a dwukrotnością średnich krajowych dochodów – w tej chwili to przedział między 42 a 126 tys. dol. na trzyosobowe gospodarstwo domowe. Z chłodem statystyka konkludują, że stopniowy zanik klasy średniej nie wiąże się wyłącznie z ubożeniem Amerykanów: owszem, grupa ludzi o najniższych dochodach urosła dziś do 20 proc. (plus 9 proc. tuż poniżej granicy klasy średniej). Ale jednocześnie grupa Amerykanów o najwyższych dochodach może stanowić dziś już 9 proc. społeczeństwa.


Pozostało 79% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane