Radny Jarosław Krajewski (Prawo i Sprawiedliwość) znany jest z tego, że od lat walczy z warszawskim ratuszem o dostęp obywateli do różnego rodzaju informacji i dokumentów, które urzędnicy woleliby utajnić. Ostatnio wydobył umowę cywilnoprawną, która wzbudziła jego zaniepokojenie.

Sprawa dotyczy umowy na zlecenie usług doradczych z kwietnia zeszłego roku. Ratusz poprosił zajmującą się kwestiami pomocy publicznej firmę doradczą Easy State Aid Kaznowski Stasiak Sp. j. o wydanie ekspertyzy, czy można sprywatyzować spółkę komunalną, w którą wcześniej zainwestowano pieniądze z UE. Zdaniem Krajewskiego to fragment układanki, której finałem będzie prywatyzacja spółki miejskiej MPWiK.

O takim scenariuszu – w odniesieniu do oczyszczalni Czajka, której właścicielem jest MPWiK – pisaliśmy w lutym. Z naszych informacji wynikało, że władze Warszawy sondują w Komisji Europejskiej, czy możliwe będzie sprywatyzowanie Czajki, wybudowanej w 62 proc. za unijne pieniądze. To mogłoby się nie spodobać Brukseli właśnie dlatego, że w grę wchodziły środki unijne. Najpewniej pojawiłyby się zarzuty o udzielenie niedozwolonej pomocy publicznej.

Wówczas miasto zaprzeczało. Jak przekonuje Jarosław Krajewski, co innego wynika z lektury dokumentów. Jego zdaniem to potwierdzenie wcześniejszych doniesień DGP, choć sprawa nie sprowadza się do samej Czajki.

– Jestem przekonany, że zebrane informacje dotyczą planowanej prywatyzacji MPWiK – mówi radny. Dotarł do umowy z 27 kwietnia 2012 r. zawartej przez miasto z firmą Easy State Aid Kaznowski Stasiak Sp. j. (warszawska firma z długą praktyką w stosowaniu regulacji dotyczących pomocy publicznej). Przedmiotem umowy zawartej z ratuszem były „usługi doradcze w zakresie wpływu zmiany struktury właścicielskiej w wyniku prywatyzacji spółki komunalnej realizującej projekt z udziałem dofinansowania z UE na zachowanie zasady trwałości projektu oraz sposobów zapewnienia trwałości projektu po zmianie struktury właścicielskiej”.

Informacja o umowie wydostała się na zewnątrz i zainteresowała radnych opozycji. Oficjalnie zapytali oni w czerwcu 2012 r. władze stolicy, czy planowana jest prywatyzacja MPWiK. Po miesiącu (27 lipca) otrzymali odpowiedź, że nie.

W kwietniowej umowie miasta z firmą doradczą imiennie nie pojawia się żadna miejska spółka. Mowa tylko o tych „realizujących projekt z udziałem dofinansowania z UE”. Jednak we władaniu ratusza są tylko cztery, które pasują do tego opisu – Szybka Kolej Miejska, Metro Warszawskie, Tramwaje Warszawskie oraz... MPWiK.

Gdy radny Krajewski poprosił ratusz o wskazanie spółki, której umowa dotyczy, otrzymał zaskakującą odpowiedź.

„Umowa nie dotyczyła konkretnej spółki. Zlecenie było uzasadnione uzyskaniem doradztwa świadczonego przez specjalistyczną firmę w zakresie przepisów unijnych dotyczących pomocy publicznej oraz innych zagadnień mogących mieć wpływ na trwałość realizowanych projektów lub które mogłyby być realizowane w przyszłości przez spółki z udziałem m.st. Warszawy” – odpisał ratusz. Miasto zapłaciło za opinię ok. 48 tys. zł.

Jednak kopie faktur i dołączone do nich załączniki zawierające zestawienie godzin pracy doradców przeczą tym wyjaśnieniom. Jak mówi Jarosław Krajewski, jest w nich wymienione tylko MPWiK.

Idąc za ciosem, w styczniu tego roku radny poprosił ratusz o przekazanie mu całości efektów pracy firmy doradczej. W marcu władze stolicy odpisały mu, że „prace realizowane w ramach umowy [...] nie dotyczyły sfery faktów a prezentowały wyłącznie poglądy i wnioski ich twórców”, oraz że „nie zostały wykorzystane w procesie podejmowania decyzji przez organy administracji samorządowej”. Nie są w związku z tym informacją publiczną.

W rozmowie z DGP miasto kolejny raz zapewnia, że nie ma zamiaru prywatyzować MPWiK.

– Umowa z kwietnia dotyczyła przeniesienia akcji spółki do holdingu MPWiK–MPO, na którego utworzenie rada miasta wyraziła zgodę kilka miesięcy temu. Miasto dalej będzie w 100 procentach właścicielem nowo powstałego holdingu – mówi rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk.