Autopromocja

Wilkowicz: Banki centralne wodzą rządy na pokuszenie

Łukasz Wilkowicz, zastępca kierownika działu branże i firmy
Łukasz Wilkowicz, zastępca kierownika działu branże i firmyDGP / Wojtek Gorski
16 stycznia 2013

Cywilizowany kraj? To taki, który może pochwalić się niezależnym bankiem centralnym – powiedzieliby ekonomiści. Niezależny bank to zaś taki, który nie poddaje się wpływowi rządu. Za najbardziej cywilizowany kraj uchodzą Niemcy, gdzie Bundesbank jest niemal świętością. Wszyscy inni z lepszym albo gorszym skutkiem próbują Niemcom dorównać.

Nie oznacza to oczywiście, że co pewien czas rząd (jakiegokolwiek kraju) nie ma pokusy, żeby bankowi centralnemu przynajmniej doradzić, jaką politykę powinien prowadzić. Te sugestie zwykle sprowadzają się do tego, żeby bank myślał nie tylko o inflacji, lecz także o wzroście gospodarczym, a temu ostatniemu, jak wiadomo, sprzyjają raczej niskie, a nie wysokie stopy procentowe. Czasem politykom przychodzi do głowy bardziej radykalna ingerencja – zwykle polega ona na takiej modyfikacji ustaw, by uczynić bank bardziej spolegliwym. Nie jest to jednak dobrze widziane np. przez takie organizacje międzynarodowe, jak MFW czy Bank Światowy, z których zdaniem każdy (a szczególnie taki, którego sytuacja nie jest najlepsza) kraj musi się liczyć.

Ale jest jedna okazja, gdy politycy ingerują w działalność banku centralnego i nawet MFW nie może mieć żadnych pretensji: to wybór jego szefa.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.