Jedyna oficjalna aplikacja do kupowania biletów PKP za pomocą tabletów i smartfonów wymaga dostępu do naszych poufnych danych. Pozwala m.in. na ściąganie informacji zapisanych w kalendarzach po jej zainstalowaniu.
Aplikacja Bilkom została udostępniona przez PKP tuż przed mistrzostwami Europy w piłce nożnej Euro 2012. Od tamtej pory zbiera dobre recenzje zarówno użytkowników, jak i profesjonalnych serwisów. Dzięki temu niewielkiemu programowi za pomocą komórki czy tabletu można zaplanować podróż i kupić bilety na pociągi PKP Intercity. Dostępny jest on dla różnych platform mobilnych, np. iOS, czyli na iPhone’y i iPady, oraz w Android Markecie.
Jest tylko jedno ale. Trafili na nie przypadkiem użytkownicy. – Chciałem ściągnąć aplikację na nowy telefon. Sprawdziłem zakładkę „uprawnienia”. Wiele tam min – mówi nam jeden z czytelników.
Rzeczywiście w zamian za wygodę w kupowaniu biletów Bilkom gwarantuje sobie szeroki dostęp do informacji zgromadzonych na naszym sprzęcie. „Pozwala aplikacji na robienie zdjęć, nagrywanie filmów aparatem. Aplikacja z tym uprawnieniem może użyć aparatu w dowolnym momencie, bez twojego potwierdzenia” – można przeczytać w zakładce „uprawnienia”.
Poprosiliśmy biuro prasowe PKP o wyjaśnienia dotyczące sensu tak głęboko ingerujących w prywatność uprawnień. PKP informują wymijająco jedynie o tym, że „Bilkom jest rozszerzeniem dla naszej strony internetowej, za pomocą której można kupować bilety”. – Chodzi tylko o dopisywanie zaplanowanych przez nas połączeń. Nie podglądamy prywatnych zdjęć, nie weryfikujemy kontaktów naszych pasażerów – zapewnia DGP jeden z pracowników spółki PKP Telekomunikacja, która współpracowała z firmą HaCon w stworzeniu programu.
– W przypadku aplikacji, które instalujemy, lekceważymy lekturę uprawnień. Dotąd na tym rynku nie było tak głośnej i kontrowersyjnej historii jak z Instagramem, który chciał zapewnić sobie własność wrzucanych przez nas zdjęć – komentuje Filip Miłoszewski, ekspert w dziedzinie urządzeń mobilnych. Jak dodaje, sam jednak korzysta z Bilkomu i wysoce go sobie ceni: – To produkt dobrego, sprawdzonego dewelopera, który nie może sobie pozwolić na wpadkę.
Podobnie twierdzi Michał Sadowski z Brand24.pl zajmującego się monitoringiem marki w sieciach społecznościowych. – Rzeczywiście uprawnienia brzmią kontrowersyjnie. W praktyce ogromna większość aplikacji, w tym najpopularniejsze, jak Instagram czy Skype, ma tego typu postanowienia w regulaminach dotyczące dostępu do naszych zdjęć, kontaktów i innych potencjalnie wrażliwych danych – mówi Sadowski.
Sam Bilkom gwarantuje sobie również pełen dostęp do informacji zapisanych przez nas w kalendarzach. „Pozwala aplikacji na odczytywanie wszystkich wydarzeń w kalendarzu na tablecie, w tym wydarzeń znajomych i współpracowników. Aplikacja może wykorzystać to uprawnienie do udostępniania lub zapisywania danych z kalendarza niezależnie od tego, czy są to dane wrażliwe lub poufne” – czytamy w regulaminie aplikacji.

PKP twierdzą, że nie podglądają zdjęć, i nie sprawdzają kontaktów klientów