W ciągu ostatnich czterech lat podwoiła się liczba Polaków oglądających telewizję za pośrednictwem talerzy. Wszystko przez naziemną telewizję cyfrową.
Wydawać by się mogło, że w dobie coraz gęściej oplatających kraj sieci kablowych, telewizji internetowej oraz naziemnej telewizji cyfrowej anteny satelitarne będą traciły na znaczeniu. Nic bardziej mylnego – talerze nie tylko nie odchodzą do lamusa, ale kupujemy ich coraz więcej. Tylko w ubiegłym roku satelity kupiło 500 tys. osób. – Cyfrowa telewizja naziemna będzie tylko takim minimum programowym, więc bez uzupełnienia satelitą czy telewizją kablową na pewno nie zaspokoi potrzeb telewidzów – ocenia Janusz Sulisz, ekspert z magazynu „SAT Kurier”.
Prawdziwym złotym wiekiem dla telewizji satelitarnej był przełom lat 80. i 90. Wówczas anteny dawały dostęp do kilkuset kanałów telewizyjnych z całego świata i jednocześnie były na tyle tanie, że stały się powszechnie dostępne. Zastój na rynku pojawił się w momencie, gdy wtargnęły na niego sieci kablowe i platformy telewizyjne, a do tego doszły zapowiedzi rychłego przejścia z naziemnego nadawania analogowego na cyfrowe.