Jest dobrze...

Polskim przedsiębiorstwom nie zaszkodziło więc wyraźne pogorszenie światowej koniunktury gospodarczej. A niewielki spadek liczby firm eksportujących mógł wynikać z kilku przyczyn. – Między innymi następuje łączenie się przedsiębiorstw, które sprzedają swoje produkty na rynkach zagranicznych – ocenia prof. Krzysztof Marczewski z Instytutu Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur. Dodaje, że zdarzały się też bankructwa eksporterów. – Ponadto część firm eksportuje tylko okazjonalnie, gdy trafi im się kontrakt zagraniczny. I akurat w ubiegłym roku niektóre z nich mogły nie uzyskać zagranicznych zamówień – twierdzi prof. Marczewski.

Eksperci uważają również, że były takie przedsiębiorstwa, które zrezygnowały z eksportu, ponieważ utrzymywał się dobry popyt krajowy. Doszły do wniosku, że nie opłaci się im podtrzymywanie zagranicznych kontraktów, bo dość łatwo sprzedają swoje produkty w Polsce. Lepiej znają swoich klientów i szybciej mogą się dostosować do ich oczekiwań.

Jeszcze inne przedsiębiorstwa skoncentrowały się tylko na rynku krajowym, bo obawiały się zbytniego umocnienia złotego, które mogłoby skonsumować ich zyski. W sumie była to niewielka grupa firm.

Pozostałe nie tylko nie rezygnują z zagranicznych rynków, ale zwiększają tam swoją obecność. To dlatego cały ubiegłoroczny eksport zwiększył się o blisko 13 proc., do prawie 136 mld euro. I było to nieprzypadkowe. – Polskim firmom sprzyjało osłabienie złotego, co podnosiło ich konkurencyjność na rynkach zagranicznych, gdyż ich towary były tańsze niż dostawców z innych krajów, a jakość podobna albo nawet lepsza – mówi Piotr Bujak, główny ekonomista Nordea Banku. Ważne było również to, że firmy wyciągnęły wnioski z kryzysu sprzed trzech lat i potrafią już lepiej radzić sobie w trudniejszych warunkach. Dlatego sprzedaż do Niemiec, gdzie trafia ponad jedna czwarta całego eksportu, rosła dość szybko, w tempie zbliżonym do średniej dynamiki sprzedaży na rynkach zagranicznych. Z kolei eksport do Norwegii zwiększył się aż o 54 proc., a do Stanów Zjednoczonych o 22 proc.

...a będzie jeszcze lepiej

– Można oczekiwać, że niebawem wzrośnie liczba firm eksportujących, ponieważ spodziewana jest poprawa koniunktury w strefie euro w drugiej połowie tego roku i polskie przedsiębiorstwa prawdopodobnie tego nie przegapią – twierdzi Bujak. Ponadto, jak co roku, pojawią się u nas kolejne firmy z kapitałem zagranicznym. A ich inwestycje związane są na ogół nie tylko z dostawami na rynek krajowy, lecz także ze sprzedażą za granicę, często w ramach sieci korporacji międzynarodowych.

Według ekspertów ekspansji polskich firm za granicą sprzyjać będą także Polacy, którzy wyjechali pracować na Zachodzie. Oczekują tam towarów produkowanych nad Wisłą, zwłaszcza żywności. W rezultacie w tym roku eksport może się zwiększyć o 5,5 proc., do ponad 143 mld euro – szacuje resort gospodarki.