Firma zakończyła właśnie prywatną subskrypcję akcji. Dariusz Szpineta, szef i posiadacz 53 proc. akcji Ad Astra, mówi, że w ramach oferty spółka pozyskała 2,2 mln zł. W zamian 18 nowych inwestorów objęło 19 proc. akcji spółki. Ci z nich, którzy zdecydowali się na roczny lock-up, kupili papiery za 1,86 zł, a pozostali zapłacili za walory po 2,32 zł. 3 proc. akcji – wynagrodzenie za doradzanie przy wprowadzaniu firmy na NewConnect – objęła firma Efficom. Wprowadzenie akcji spółki na NewConnect kosztowało blisko 300 tys. zł.

Szpineta twierdzi, że część środków pozyskanych z emisji przeznaczy na budowę centrum obsługi technicznej samolotów. Ma to znacząco zmniejszyć koszty działalności spółki. Resztę firma wyda na zakup używanych maszyn szkoleniowych i wpłaty zaliczek na nowe maszyny.

Dariusz Szpineta nie ukrywa, że musiał nieco zweryfikować wcześniejsze plany, zakładające m.in. pozyskanie samolotów odrzutowych w celu wejścia spółki na rynek przewozów czarterowych. Po części to efekt niższego popytu na walory spółki. Pierwotnie chciała ona zdobyć na rynku 5,8 mln zł. To się nie uda, ponieważ nawet jeżeli sukcesem zakończą się wciąż trwające rozmowy z dwoma inwestorami instytucjonalnymi, to wpływy z subskrypcji uda się zwiększyć góra o 2,4 mln zł.

Jednak prezes Ad Astra myśli już o kolejnej emisji akcji o wartości kilkunastu milionów złotych. Ma do niej dojść najpóźniej na początku 2012 r., gdyż z tych środków jeszcze przed Euro 2012 firma zamierza uruchomić regularne połączenia krajowe. Chodzi o trasy między miejscowościami takimi jak Suwałki, Kołobrzeg czy Nowy Targ. Są tam od dawna lotniska powojskowe, ale do czasu niedawnej nowelizacji prawa lotniczego nie można było wykonywać z nich lotów komercyjnych. Prezes Ad Astra uważa, że nie będzie miał najmniejszych problemów z zapełnieniem 19-osobowych maszyn, jakie chce wprowadzić na te trasy.

Prezes zapewnia, że wyniki finansowe spółki są dobre. W 2010 r. firma podwoiła przychody do 10 mln zł i przyniosła zyski.