Tymczasem kondycja polskiego sektora finansowego jest na tyle dobra, że w czasie kryzysu żaden bank nie potrzebował pomocy państwa. Obecnie wskaźnik wypłacalności dla sektora wynosi ponad 13 proc.

Konieczność nagłego podwyższenia kapitałów spowodowała, że AIB musiało pozbyć się BZ WBK, mimo że bank przynosił zyski. Podobnie może wkrótce stać się w przypadku należącego do portugalskiej grupy Millennium bcp Banku Millennium. W przypadku AIB grupa musiała w ciągu 9 miesięcy podnieść kapitały o 7,4 mld zł, bcp ma według nieoficjalnych informacji znaleźć 2,5 mld euro do końca marca.

Podobnie było z oddziałem greckiego Eurobanku EFG – Polbankiem. Najpierw poszukiwano partnera, który pomógłby w jego rozwoju i przekształceniu w bank. Potem jednak okazało się, że grecki nadzór wymaga podniesienia kapitałów i właściciele muszą wystawić polski biznes na sprzedaż. Ostatecznie kupił go za 490 mln euro austriacki Raiffeisen.

Zmiany na polskim rynku to także efekt bankructw globalnych gigantów, takich jak amerykański AIG czy belgijski Fortis. AIG dostał 70 mld dol. wsparcia od rządu, a żeby je spłacać, zaczął wystawiać na sprzedaż swoje aktywa. W Polsce AIG, które zajmowało się głównie szybkim kredytami, przejął inny gracz z tego segmentu – Santander Consumer Bank. Chociaż transakcja miała miejsce w połowie 2009 r., to bank zmieni logo dopiero 1 marca 2011 r.

Znacznie szybciej przebiegało połączenia Fortis Banku z BNP Paribas. Nie wiadomo, ile Francuzi zapłacili za aktywa w Polsce, większościowy pakiet udziałów w spółce matce miał kosztować 14,5 mld euro. Integracja zajęła zaś kilka miesięcy.

Eksperci wskazują, że to jeszcze nie koniec. Kilka grup finansowych, które w Polsce mają swoje spółki, korzystało z rządowej pomocy. Pieniądze te będzie trzeba prędzej czy później oddać, a wtedy pod młotek mogą pójść kolejne banki w Polsce. Commerzbank, spółka matka BRE Banku, ma do oddania 18 mld euro, nieco mniej – 10 mld euro ING, a 3,5 mld euro KBC, właściciel Kredyt Banku.