statystyki

Budżet bez deficytu pierwszy raz po 1989 r. Dochody i wydatki identyczne tylko przez chwilę?

autor: Marek Chądzyński, Bartek Godusławski, Grzegorz Osiecki28.08.2019, 07:40; Aktualizacja: 28.08.2019, 07:49
Z pewnością nie byłoby zrównoważonego budżetu, gdyby nie jednorazowe dodatkowe dochody

Z pewnością nie byłoby zrównoważonego budżetu, gdyby nie jednorazowe dodatkowe dochodyźródło: ShutterStock

Projekt planu wydatków państwa na 2020 r. ma być jednym z atutów PiS w kampanii wyborczej.

Pierwszy raz po 1989 r. rząd pokazał budżet bez deficytu. Dochody i wydatki będą identyczne – wyniosą 429,5 mld zł. To ma dowieść, że wbrew krytykom PiS świetnie sobie radzi w sprawach gospodarczych. – To budżet bardzo rozsądnie skonstruowany, zwracam uwagę na zmniejszanie kosztów administracyjnych. Zadanie zmniejszania biurokracji postawiliśmy sobie od samego początku – mówił wczoraj premier Mateusz Morawiecki. Faktycznie, limity wielu resortów zostały nie tylko zamrożone, ale zmniejszone. Rosną za to wydatki na cele społeczne wynikające z piątki Kaczyńskiego czy na obronność. – Z wizerunkowego punktu widzenia rząd chce mieć zbilansowany budżet, żeby na koniec kadencji i po dużym obciążeniu finansów publicznych nowymi wydatkami pokazać sukces, który nie udał się nikomu przez ostatnie 30 lat. Marketingowo zostało to rozegrane bardzo sprytnie – mówi główny ekonomista Credit Agricole Jakub Borowski. Choć zdaniem politologa Antoniego Dudka raczej nie ma mowy o bezpośrednim przełożeniu na głosy wyborców. – Dla zwykłego człowieka problem budżetu jest tak złożoną materią, że mało kto rozumie, o co chodzi. To nie napędzi nowych głosów, ale ma zamknąć usta krytykom nadmiernych wydatków na cele konsumpcyjne. To ma powiedzieć takim niedowiarkom jak ja, mylisz się – mówi Antoni Dudek.

Chociaż dochody z VAT resort finansów zaplanował na imponującym poziomie ponad 200 mld zł, to zdaniem ekonomistów plan ten opiera się głównie na kolejnym roku bardzo istotnego uszczelnienia tego podatku. – Jeśli przewidywane wykonanie VAT w tym roku to 186 mld zł, do tego założymy wzrost nominalny bazy podatkowej o 4 proc., to aby plan się spiął, 8 mld zł musi pochodzić z uszczelnienia. Moim zdaniem nie uda się tego osiągnąć, a wpływy z VAT będą o kilka miliardów niższe i to jeśli zmaterializuje się zakładany przez MF wariant łagodnego spowolnienia – mówi DGP Jakub Borowski. Projekt oparto na założeniach, że PKB zwiększy się o 3,7 proc., a inflacja średniorocznie wyniesie 2,5 proc. Na tle prognozowanego wzrostu realnie nie wygląda też wzrost wpływów z podatku dochodowego od firm. Te mają zwiększyć się o ok. 6 mld zł do 41,8 mld zł. – To kilkukrotnie przekracza spodziewane wzrosty zysków spółek, a te w warunkach spodziewanego spowolnienia będą rosły wolniej. Rząd musi więc planować jakieś spektakularne uszczelnienie, ale szczegółów na razie nie znamy – podkreśla Borowski.


Pozostało jeszcze 49% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze (3)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane