Pakiet „Przyjazne prawo”, zawierający ponad 50 punktowych zmian korzystnych dla biznesu, został wczoraj zaakceptowany przez rząd. Oznacza to, że ustawa o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia obciążeń regulacyjnych (bo tak się właściwie nazywa) zostanie najprawdopodobniej uchwalona przez Sejm obecnej kadencji.
Reklama
Najważniejsza dla drobnego biznesu zmiana to wprowadzenie instytucji prawa do błędu. Polegać ona będzie na tym, że gdy przedsiębiorca wpisany do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej popełni błąd, za który grozi mandat lub administracyjna kara pieniężna, będzie co do zasady pouczany, a nie karany. Warunkiem będzie usunięcie stwierdzonego naruszenia. Prawo do błędu obejmie przedsiębiorców w ciągu pierwszych 12 miesięcy prowadzenia działalności.
Przedsiębiorcom (także tym wpisanym do CEIDG) będzie przysługiwała także ochrona konsumencka. Obejmie te umowy, które nie mają dla nich charakteru zawodowego. Jak wyjaśnia resort przedsiębiorczości, na przykład mechanik samochodowy, któremu popsuła się drukarka, będzie miał takie samo prawo do reklamacji jak konsument, nawet jeśli wykorzystuje drukarkę w warsztacie (i rozliczył jej zakup jako koszt prowadzonej działalności). Przedsiębiorcom będzie przysługiwać ochrona przewidziana dla konsumentów, jeśli chodzi o stosowanie niedozwolonych postanowień umownych (klauzule abuzywne), rękojmi za wady oraz w zakresie prawa odstąpienia od umowy zawartej na odległość lub poza lokalem przedsiębiorstwa. DGP informował o tym rozwiązaniu jako pierwszy.
Na zmianach skorzystają także rzemieślnicy. Projekt ustawy umożliwia im wybór innej formy prawnej prowadzenia działalności niż samozatrudnienie i wpis do CEIDG. W efekcie wykonywanie rzemiosła będzie możliwe przez spółkę jawną, komandytową, komandytowo-akcyjną oraz jednoosobową spółkę kapitałową. Warunkiem będzie, by co najmniej jeden ze wspólników miał kwalifikacje zawodowe, a pozostali wspólnicy byli małżonkiem lub krewnymi w linii prostej (wstępni lub zstępni).
Na nowej ustawy skorzystać ma też państwo. Przysłuży się temu wydłużenie terminu rozliczenia VAT w imporcie. Dziś obowiązuje przedsiębiorców 10-dniowy termin, liczony od odprawy celnej albo od dnia wydania decyzji celnej. Po zmianie obowiązywać będzie zasada rozliczenia do 25. dnia następnego miesiąca. Dlaczego niby państwo miałoby na tym skorzystać? Ano dlatego, że obecnie towary przeznaczone na polski rynek często są rozliczane w portach w Hamburgu i Rotterdamie, w których obowiązuje 25-dniowy termin. Polska na tym traci kilka miliardów złotych rocznie. Korzystna dla biznesu zmiana podatkowa ma na celu zwiększenie konkurencyjności naszych portów.
Prace nad ustawą nie były proste. Wiele rozwiązań zaproponowanych przez resort przedsiębiorczości krytykowały m.in. ministerstwa finansów oraz sprawiedliwości. To pierwsze zwracało uwagę, że gdy państwo pozwoli młodym przedsiębiorcom się mylić, ci mogą dokonywać nadużyć. Zbigniew Ziobro z kolei uważał, że wiele przyjmowanych rozwiązań zwiększy obciążenie sądów (np. będą one musiały rozstrzygać, która umowa powinna być objęta reżimem konsumenckim, a która nie). Zastrzeżenia miał również Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Resortowi przedsiębiorczości udało się jednak postawić na swoim. Jadwiga Emilewicz przekonała rządowych kolegów, że ułatwienia dla biznesu są konieczne, a zaufanie przedsiębiorcom generalnie państwu się opłaci.
Etap legislacyjny
Projekt ustawy przyjęty przez rząd