Sprawa zaczęła się w listopadzie 2015 r. Były pracownik powoda i jego wspólnika zamieszkiwał w części budynku gospodarczego. Nie uiszczał z tego tytułu żadnych opłat. Został więc wezwany do opuszczenia lokalu. Jako że tego nie zrobił, sprawa trafiła do sądu.
Sęk w tym, że powództwo wytoczył tylko jeden ze wspólników. Drugi nie był nim zainteresowany. Drogi biznesowe mężczyzn rozeszły się kilka lat wcześniej i choć spółka oficjalnie dalej funkcjonowała, to partner biznesowy powoda nie chciał angażować się w sprawę. Z twierdzeń byłego pracownika wynika, że nie miał on nic przeciwko temu, by były podwładny mieszkał w budynku. I tak bowiem nieruchomość nie była wykorzystywana w produkcji.
Reklama
Sąd rejonowy powództwo oddalił. Wskazał, że wspólnik spółki cywilnej nie jest legitymowany do dochodzenia wierzytelności wchodzącej w skład majątku wspólnego wspólników spółki cywilnej. W takiej sprawie występuje bowiem łączna legitymacja czynna wspólników spółki, wymagająca udziału w sprawie po stronie powodów wszystkich z nich (w ramach tzw. współuczestnictwa materialnego koniecznego).
Sąd pierwszej instancji uzasadniał swój wyrok tym, że w przepisach dotyczących spółki cywilnej nie ma postanowień upoważniających poszczególnych wspólników do samodzielnego dochodzenia praw przysługujących spółce. I – zdaniem sądu – słusznie, bo w praktyce przyznanie legitymacji czynnej tylko jednemu ze wspólników mogłoby doprowadzić do tego, że wspólny majątek wszystkich zostałby wydany tylko jednemu z nich.

Reklama
Sąd Okręgowy w Olsztynie jednak zaprezentował odmienne stanowisko. Jego zdaniem nie jest potrzebna zgoda wszystkich partnerów biznesowych, by żądać eksmisji niepłacącego lokatora, który nie ma podstawy prawnej do zamieszkiwania.
W ocenie sądu drugiej instancji zastosowanie w takim przypadku znajduje art. 209 kodeksu cywilnego. Stanowi on, że każdy ze współwłaścicieli może wykonywać wszelkie czynności i dochodzić wszelkich roszczeń zmierzających do zachowania wspólnego prawa. Chodzi o czynności zachowawcze. Najczęściej zalicza się do nich wytoczenie powództwa windykacyjnego, które zmierza do odzyskania przez współwłaścicieli utraconego władztwa nad rzeczą i jednocześnie zapobiega utracie prawa własności na skutek zasiedzenia, wystąpienie z wnioskiem o rozgraniczenie nieruchomości oraz o zasiedzenie. Ale do tej kategorii można zaliczyć również żądanie eksmisji najemcy z lokalu (choć orzecznictwo tak stanowiące jest głównie z lat 70. XX w.).
„Zasadne jest twierdzenie skarżącego, że powód posiada legitymację czynną do wytoczenia niniejszego powództwa. Złożony pozew, mimo złożenia go tylko przez jednego ze wspólników, służy bowiem ochronie ich wspólnego majątku, a zatem mieści się w kategorii wyżej opisanych czynności zachowawczych” – wskazał sąd.
Mówiąc prościej, choćby jeden ze wspólników nie był obecnie zainteresowany sprawowaniem władztwa nad nieruchomością, to nie można wykluczyć, że w przyszłości sytuacja się zmieni. Nie bez znaczenia jest również to, że gdyby uznać za niezbędne wystąpienie na drogę sądową przez wszystkich wspólników, to niechęć jednego z nich mogłaby doprowadzić do utraty własności przez pozostałych wskutek zasiedzenia.
Olsztyński sąd okręgowy, choć nie miał wątpliwości, musiał wydać wyrok kasatoryjny. A to dlatego, że sąd pierwszej instancji w ogóle nie rozpoznał istoty sprawy, ograniczając swe rozważania do stwierdzenia braku legitymacji czynnej powoda. Sprawa więc zostanie oceniona raz jeszcze. Z tym że teraz już kluczowym wątkiem będzie to, czy niechciany lokator rzeczywiście nie posiada żadnego tytułu prawnego do zajmowania części budynku.
W ocenie sądu zastosowanie ma w tym przypadku art. 209 kodeksu cywilnego
Wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie z 30 marca 2018 r., sygn. akt V Ga 319/17.