Poczta Polska zwiększy w tym roku zatrudnienie o tysiąc osób – dojdą głównie listonosze, ale i tak będzie ich brakowało.
– Poczta Polska ma problem. W październiku ub.r. zrobiła badanie obciążenia pracą, z którego wynika, że samych listonoszy trzeba zatrudnić jeszcze 900, a prawdopodobnie nie ma na to pieniędzy. Dlatego zarząd kwestionował wiarygodność wyników, twierdząc, że są one zawyżone – mówi Leszek Michoński, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Poczty Polskiej „Wschód” z siedzibą w Zamościu.
Ten związek przekazał swoim członkom nieoficjalne rezultaty badania, z którego wynika ponadto, że średnie obciążenie placówek pocztowych wynosi 95 proc. W uproszczeniu – przez tyle czasu pracownicy placówek pocztowych mają przy okienkach klientów.
Reklama
Oficjalnie przedstawiciele załogi nie znają wyników analizy, bo zarząd Poczty Polskiej dotychczas nie zatwierdził badania, co może świadczyć o wątpliwościach co do jego rzetelności.
Do pytania DGP, czy wynik 900 (a dokładnie 895,54) brakujących etatów jest prawdziwy, spółka się nie odniosła. Odpowiedziała na drugie: czy to badanie jest wiarygodne?

Reklama
– W trosce o naszych pracowników, a także o jakość naszych usług regularnie przeprowadzamy badania funkcjonowania służby doręczeń i placówek pocztowych. Są one wiarygodne, ponieważ przeprowadzamy je z zachowaniem wszelkich reguł metodyki realizacji takich badań – odpowiada Justyna Siwek, rzeczniczka spółki.
– Nawet rozumiem, że pracodawca ma wątpliwości co do badania – stwierdza jednak Leszek Michoński. – Przeprowadza się je w jakimś momencie, a potem wyciąga z tego wnioski dotyczące całego roku. A przecież obciążenie pracą nie jest stałe. Zależy m.in. od sezonu, ze szczytem przypadającym przed świętami, a także od sytuacji na rynku i działań naszej konkurencji. W każdym razie na pewno brakuje nam sporo listonoszy. Myślę, że w tegorocznej puli nowych pracowników listonoszy będzie ok. 400 – to i tak o wiele za mało w stosunku do potrzeb – dodaje.
Biuro prasowe spółki nie odpowiedziało nam wprost na pytania, ilu listonoszy brakuje Poczcie Polskiej i ilu operator zatrudni w tym roku. – W bieżącym roku firma chce zatrudnić ok. 1 tys. pracowników, w tym listonoszy – informuje rzeczniczka. Dodaje, że ta ostatnia grupa będzie stanowiła zdecydowaną większość nowo przyjętych. Dokładnej liczby nie podaje.
Do 2015 r. liczba pracowników obsługi klienta – czyli głównie listonoszy i osób w okienkach na poczcie – systematycznie spadała. Jeszcze w 2011 r. Poczta Polska w całym kraju zatrudniała ich 94 tys., a cztery lata później już tylko 77 tys. Dopiero w 2016 r. zatrudnienie zaczęło rosnąć i w ciągu dwóch lat przybyło 2,5 tys. pracowników, z czego 1,4 tys. w ub.r. (wśród zatrudnianych przeważali listonosze).
Teraz ogłoszenia rekrutacyjne ukazują się regularnie. Poczta zachęca stabilnym zatrudnieniem, umową o pracę, trzynastką i wypłatą na czas. Nie może jednak wabić wysokością zarobków. Po ostatniej ubiegłorocznej podwyżce dla pracowników eksploatacji (listonosze, obsługa z okienek, pracownicy sortowni, kierowcy, pracownicy ochrony) ich średnie wynagrodzenie wzrosło do 3625 zł brutto, z czego 2689 zł to płaca zasadnicza, 597 zł – premie, a 339 zł – dodatek stażowy.
To jednak tylko średnia. Serwis Wynagrodzenia.pl firmy Sedlak & Sedlak na podstawie ankiety wśród ponad 300 listonoszy wyliczył w styczniu tego roku, że mediana zarobków na tym stanowisku wynosi 2286 zł (połowa listonoszy zarabia powyżej, a połowa poniżej tej kwoty). Jedna czwarta najgorzej opłacanych listonoszy dostaje mniej niż 2139 zł, a jedna czwarta najlepiej opłacanych – powyżej 2600 zł.
Wynagrodzenia są głównym wydatkiem Poczty. W ub.r. stanowiły 70 proc. kosztów – 4,2 mld z niemal 6 mld zł.
Sytuację kadrową mogliby uratować obcokrajowcy zadowalający się niższą pensją. Spółka nie stara się ich przyciągnąć. W kwietniu na prezentacji wyników za ub.r. Przemysław Sypniewski, prezes Poczty Polskiej, mówił dziennikarzom, że jeśli cudzoziemcy zgłoszą się sami, mają szansę na pracę, ale firma nie przewiduje dla nich odrębnej akcji rekrutacyjnej. Specjalne działania obejmują za to więźniów – w ramach programu Ministerstwa Sprawiedliwości operator zatrudnił w ub.r. ok. 500 skazanych w sortowniach.
W 2016 r. Poczta Polska podniosła pensje dwa razy, a w ub.r. były kolejne trzy fale podwyżek. Od maja ub.r. są też regularne premie – i w sumie wynagrodzenia najmniej zarabiających pracowników wzrosły o prawie 800 zł. W kwietniu Przemysław Sypniewski deklarował, że przeprowadzenie dalszych podwyżek będzie zależało od tego, czy firma w tym roku zwiększy przychody.
W pierwszej połowie obecnej dekady Poczta Polska notowała pod tym względem trend spadkowy: z niemal 6,4 mld zł przychodów w 2011 r. zeszła do 6,2 mld zł w kolejnym roku, a później spadła poniżej granicy 6 mld zł. W 2016 r. jej obroty wyniosły 5,4 mld zł i dopiero w ub.r. przełamano niekorzystną tendencję – do 6 mld zł przychodów operatorowi zabrakło tylko 3 mln zł. Udało się też wygenerować 1,3 mln zł zysku brutto – wobec 65,3 mln zł straty z roku poprzedniego.
W tym roku wzrost obrotów ma dać m.in. planowane zwiększenie do 11 tys. liczby punktów odbioru przesyłek. Obecnie jest ich ponad 7 tys., nie tylko na pocztach, lecz także na stacjach sieci Orlen, w sklepach sieci Żabka oraz kioskach i salonikach Ruch.