Pracownicy Poczty Polskiej w tym miesiącu mieli już zarabiać więcej – ale negocjacje podwyżek się przeciągają.
Najniższe wynagrodzenie pracowników Poczty Polskiej wciąż wynosi 2250 zł brutto, choć od lipca br. miało wzrosnąć do 2500 zł, czyli 400 zł ponad ustawowe minimum. Podwyżek nie ma, bo zarząd spółki nie porozumiał się jeszcze z działającymi w niej organizacjami związkowymi.
Procedura zmiany wynagrodzeń ruszyła jeszcze w marcu. 28 maja kierownictwo Poczty Polskiej na spotkaniu z przedstawicielami związków zawodowych przedstawiło konkretny plan. Z naszych informacji wynika, że przewidywał on zwiększenie wydatków na płace o 110 mln zł w skali roku. W tym oznaczałoby to więc dla firmy wzrost kosztów o 55 mln zł.
Reklama
Zarząd zaproponował, że najniższa płaca wzrośnie o 250 zł. Ta podwyżka dotyczyłaby prawie 49 proc. pracowników spółki. Związkom przedstawiono też plan zwiększenia zasadniczych wynagrodzeń kierowców do 3400 zł, czyli średnio o ponad 600 zł. Obie zmiany kosztowałyby w sumie 72,5 mln zł rocznie. 37,5 mln zł z planowanych 110 mln na podwyżki pozostaje do rozdysponowania.
Strona związkowa ma jednak większe oczekiwania. Po majowym spotkaniu z zarządem reprezentanci kilkudziesięciu związków (działa ich w firmie ponad 80) zgodnie zażądali od firmy podwyżki średnio o 300 zł na etat. I to obowiązującej już od czerwca.

Reklama
– Rozmowy pracodawcy ze stroną społeczną dotyczące podwyżek wynagrodzeń trwają – zapewnia Justyna Siwek, rzeczniczka Poczty Polskiej. Ostatnie spotkanie miało miejsce w ubiegłym tygodniu. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, zarząd podniósł wtedy kwotę przeznaczoną na wzrost płac do 154 mln zł rocznie. Aby spełnić oczekiwania związkowców, musiałby jednak dorzucić drugie tyle. Strony nie zdradzają, na ile są gotowe ustąpić, by osiągnąć kompromis. – Na każde spotkanie z zarządem idziemy w dobrej wierze – mówi Bogumił Nowicki, przewodniczący NSZZ „Solidarność” Pracowników Poczty Polskiej.
Kolejna tura rozmów była zaplanowane na środę za tydzień, ale pracodawca przyspieszył ją o dwa dni. Związkowcy widzą w tym zapowiedź zakończenia negocjacji. – Intencją zarządu Poczty jest to, aby do porozumienia w sprawie podwyżek doszło jak najszybciej, musi on jednak brać pod uwagę możliwości finansowe spółki – stwierdza Justyna Siwek.
Czy po tym, jak w końcu lipca lub później zostanie zawarte porozumienie, pracownicy dostaną wyrównania? – Rozwiązanie polegające na podwyżkach przyznanych wstecznie wraz z wypłacanym wyrównaniem było już w przeszłości praktykowane – odpowiada rzeczniczka spółki.
Wynagrodzenia są głównym wydatkiem Poczty Polskiej. W ubiegłym roku stanowiły 70 proc. jej kosztów – tj. 4,2 mld z niemal 6 mld zł. Operator zakończył miniony rok na plusie, choć niewielkim: miał 1,3 mln zł zysku brutto wobec 65,3 mln zł straty z roku poprzedniego. Zarząd podkreślał przy tym odwrócenie utrzymującego się od lat trendu spadkowego przychodów. Z niemal 6,4 mld zł w 2011 r. Poczta zeszła do 6,2 mld zł w kolejnym roku. Później obroty nadal spadały – aż do minionego roku, gdy do przekroczenia granicy 6 mld zł zabrakło tylko 3 mln zł. To stworzyło korzystne warunki dla podnoszenia wynagrodzeń.
Bez podwyżek operator nie będzie mógł rozwiązać swojego problemu z brakiem pracowników. Na razie zjednuje kandydatów etatem i stabilnością zatrudnienia, trzynastką, pakietem socjalnym i wypłatą na czas – ale jej wysokością nie może konkurować np. z dyskontami.
W okresie wakacyjnym dodatkowym wabikiem jest połączenie sezonowej pracy na poczcie z pobytem nad morzem – spółka zapewnia latem noclegi m.in. w Świnoujściu, Dąbkach, Łebie, Mielnie, Trzebiatowie i Rewalu. – To dobry pomysł na ściągnięcie młodych pracowników na wakacje, choć nie rozwiązuje długofalowego problemu kadrowego – ocenia Andrzej Kubisiak z Work Service. – Taką zachętę stosuje obecnie wiele firm, również spoza branży gastronomicznej, hotelarskiej i handlowej – dodaje.
Na ogłoszenia wakacyjnej pracy sezonowej Poczty Polskiej odpowiedziało już ok. 750 kandydatów. Dzięki temu obsadzono większość stanowisk w miejscowościach nadmorskich – choć sezonowa rekrutacja ciągle trwa.
W I pierwszym półroczu (czyli przed rozpoczęciem wakacji) zatrudnienie w spółce wzrosło o ponad 1 tys. osób, w tym o 560 listonoszy. W tej ostatniej grupie zawodowej Poczta Polska wykonała połowę planu rocznego, bo chce w sumie przyjąć 1,1 tys. listonoszy. Z kolei wśród pracowników obsługi klienta, czyli w okienkach na poczcie, zatrudnienie wzrosło od początku roku o prawie 200 osób.
Dziennik Gazeta Prawna