Rada nadzorcza Polskiej Miedzi zbierze się przed zaplanowanym walnym – ustalił DGP. Roszady w radzie i zarządzie planowane są na marzec, choć kadencja obu kończy się dopiero w połowie roku.
Reklama
Choć termin posiedzenia rady nadzorczej KGHM nie jest na razie ustalony, to ma zostać zwołana przed 15 marca, dniem, na który wyznaczono walne spółki – wynika z informacji DGP. By tak się stało, w trybie zwykłym posiedzenie rady musiałoby zostać zwołane najpóźniej 4 marca. W trybie pilnym może to być nawet 12 marca. Jak ustaliliśmy, rada może się zająć zatwierdzeniem sprawozdania finansowego za 2017 r. oraz opisywanymi przez DGP przekroczeniami norm stężenia w powietrzu arsenu w Głogowie i Legnicy (tam pracują huty KGHM). Ale nie tylko.
Jak już pisaliśmy tydzień temu, szybsza rada może być próbą przeprowadzania zmian w zarządzie spółki przed planowanymi z kolei na walnym zmianami personalnymi w radzie.
– Zmiany w składzie rady zaproponowane przez Ministerstwo Energii mogą sprawić, że obecny prezes nie zostanie odwołany lub zostanie odwołany w późniejszym terminie – tłumaczy nasz rozmówca zbliżony do spółki. Inny z kolei twierdzi, że zmiany w radzie mogą być jedynie pozorowane (w czerwcu 2017 r. mimo zapowiadanych zmian doszło tylko do uzupełnienia składu).

Reklama
Jednak nad szefem Polskiej Miedzi Radosławem Domagalskim-Łabędzkim zbierają się czarne chmury już od jakiegoś czasu. Jego odwołanie forsuje m.in. dolnośląski poseł PiS Adam Lipiński (nie udało się nam z nim skontaktować mimo wielokrotnych prób), który tłumaczy w partii, że zmiany kadrowe w kombinacie prowadzone przez obecnego prezesa nie są pomocne przed nadchodzącymi wyborami samorządowymi. Chodzi o to, że Domagalski-Łabędzki przez około półtora roku swojej pracy wymienił już wielu lokalnych działaczy kojarzonych z PiS.
Nasi rozmówcy na Dolnym Śląsku twierdzą, że prezesowi może nie wystarczyć do obrony sponsorowanie przez KGHM w minioną sobotę toruńskiego koncertu „Szlakiem Ikara”, na którym usłyszeć można było piosenki nawiązujące do tragicznej katastrofy prezydenckiego tupolewa pod Smoleńskiem w 2010 r. (m.in. „Wrak stalowy”, „Jakie są fakty, jakie przyczyny”). Przypomnijmy: w ubiegłym roku w hucie KGHM na babskim combrze pojawiła się makieta samolotu z napisem „Tu polewaj”, co wywołało niemałe trzęsienie ziemi w Polskiej Miedzi (m.in. stanowisko stracił dyrektor huty), a co – jak pisaliśmy wówczas w DGP – mogło być prowokacją mającą na celu wymuszenie zmian kadrowych w firmie.
Gdyby do głosowania nad odwołaniem prezesa KGHM doszło dzisiaj, „za” głosowałoby sześciu czy siedmiu z 10 członków rady nadzorczej – wynika z naszych informacji. Co ciekawe, choć ku odwołaniu Domagalskiego-Łabędzkiego skłania się premier Mateusz Morawiecki, to jego człowiek w radzie nadzorczej, czyli Wojciech Myślecki, stanąłby prawdopodobnie po stronie prezesa. Powód? – Minister energii na następcę obecnego prezesa forsuje wiceprezesa Ryszarda Jaśkowskiego, z którym minister Krzysztof Tchórzewski zna się od kilkudziesięciu lat. Szanse ma także Miłosz Stanisławski, były członek rady nadzorczej KGHM, a obecnie członek rady nadzorczej Polskiej Grupy Górniczej, którego popiera biskup – mówi nasz rozmówca zbliżony do spółki i dodaje, że w obu przypadkach nie byłaby to dobra zmiana, stąd stanowisko Myśleckiego.
Może dojść do kompromisu, jeśli jednak odwołano by obecnego szefa kombinatu. Oddelegowanie do tymczasowego kierowania zarządem jako p.o. prezesa mógłby dostać ktoś z obecnego zarządu lub rady nadzorczej, a wybór członków zarządu na kolejną kadencję odbyłby się zgodnie z planem. Od ubiegłego roku bowiem zgodnie ze zmianami w statucie spółki prezesa Polskiej Miedzi nie powołuje nadzorujący spółkę minister (w tym przypadku właściwy do spraw energii), jak to miało miejsce np. ostatnio w Orlenie, gdy Wojciecha Jasińskiego natychmiast zastąpił Daniel Obajtek. Niezbędne będzie w KGHM przeprowadzenie konkursu. – Być może wtedy do gry wróci Marcin Chludziński, obecny szef ARP, lub wiceprezes KGHM ds. rozwoju Rafał Pawełczak, bo to wydają się propozycje mogące pogodzić sprzeczne interesy – twierdzą nasze źródła zbliżone do spółki.