Średnio 14,50 zł miesięcznie na osobę przeznacza się w polskich gospodarstwach domowych na trunki wyskokowe. Od 2010 r. wydatki wzrosły o niemal 30 proc., a w ciągu ostatniej dekady aż dwukrotnie
Statystyki dotyczące spożycia nie rosną, a ceny napojów z procentami spadają – tylko w ubiegłym roku obniżyły się średnio o 0,4 proc. (piwa staniały o 0,8 proc., wina o 0,5 proc., a napoje spirytusowe o 0,4 proc.). Skąd więc wzrost wydatków? Okazuje się, że kupujemy coraz droższe, często ekskluzywne alkohole. Przyczyniają się do tego sieci handlowe, które nie rezygnują z agresywnej walki o klienta, a ta przejawia się w licznych promocjach i upustach. – Jest to widoczne zwłaszcza w kategorii whisky. Tu dochodzi jeszcze jeden aspekt. Przez to, że wolumen sprzedaży rośnie, producenci mogą zaoferować coraz atrakcyjniejsze warunki – komentuje Ryszard Woronowicz ze Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy. Jak wynika z danych branży, w tym segmencie od kilku już lat utrzymują się dwucyfrowe wzrosty sprzedaży. W ubiegłym roku Polacy kupili ponad 24 mln litrów whisky – o jedną trzecią więcej niż w 2013 r.
Eksperci Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych zwracają jednak uwagę, że spadek cen napojów alkoholowych powoduje również, że stają się one łatwiej dostępne. – Wskaźnikiem tego jest liczba butelek poszczególnych rodzajów alkoholi, które można kupić za średnie miesięczne wynagrodzenie – zauważa Krzysztof Brzózka, dyrektor PARPA. W ubiegłym roku było to już 1466 butelek piwa albo 414 wina lub 165 butelek wódki. W ciągu ostatnich 10 lat możliwości zakupowe, jeśli chodzi o wódkę, zwiększyły się o ponad 20 proc., wina – o prawie 40 proc., a piwa – o ponad 53 proc. A gdy weźmie się pod uwagę ostatnie 15 lat, to w każdej kategorii nastąpił dwukrotny wzrost.
Reklama
Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie, podkreśla, że to efekt rosnących dochodów Polaków. W jego ocenie to najważniejszy czynnik przyczyniający się do wzrostu dostępności alkoholu, która w przypadku piwa spadnie w 2017 r. – Po raz pierwszy od kilku lat nastąpił wzrost średniej ceny piwa o 40 gr – podkreśla. Głównie z powodu wzrostu kosztów pracy i surowców.
Wzrost dostępności wyskokowych trunków martwi specjalistów od walki ze skutkami picia. Światowa Organizacja Zdrowia sygnalizuje, że alkohol znajduje się na trzecim miejscu wśród czynników ryzyka dla zdrowia populacji, a ponad 200 rodzajów chorób i urazów wiąże się z jego spożywaniem. Corocznie z przyczyn bezpośrednio i pośrednio związanych z używaniem alkoholu umiera w Polsce ok. 10 tys. osób. Według ostatnich dostępnych danych GUS w 2015 r. liczba zgonów z powodu zaburzeń psychicznych spowodowanych przez trunki z procentami zwiększyła się o 54 proc., z powodu chorób wątroby – o 2,3 proc., a z powodu zatrucia – o 1,2 proc. Tym samym łagodna tendencja zmniejszania się liczby zgonów związanych z nadużywaniem alkoholu, widoczna od 2012 r., uległa zahamowaniu.
Eksperci PARPA uważają, że sytuacja zależy nie tylko od cen. By ograniczyć zakres problemów alkoholowych, potrzebne są jeszcze działania prawne i administracyjne, jak choćby ograniczanie fizycznej dostępności napojów. W 2016 r. odnotowano po raz kolejny nieznaczną zmianę pod tym względem. Na jeden punkt sprzedaży przypadało 277 osób, czyli o trzy więcej niż w 2015 r. – Projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości proponuje większe kompetencje samorządów. Jest więc szansa na zmiany – dodaje Krzysztof Brzózka.