Wczorajszą sesję indeks WIG, obrazujący poziom kursów na GPW, zakończył na poziomie 61.182,8 pkt, najwyższym od listopada 2007 r. Od początku roku notowania urosły już o 18,2 proc. Kursy idą w górę, bo giełdą znów interesują się inwestorzy zagraniczni.
Wczorajszą sesję indeks WIG, obrazujący poziom kursów na GPW, zakończył na poziomie 61.182,8 pkt, najwyższym od listopada 2007 r. Od początku roku notowania urosły już o 18,2 proc. Kursy idą w górę, bo giełdą znów interesują się inwestorzy zagraniczni.
– Realizujemy scenariusz węgierski. Tam również kapitał zagraniczny najpierw wycofał się z rynku w obawie przed konsekwencjami polityki premiera Orbana, a później doszedł do wniosku, że wszystko, co złe, już się wydarzyło, i znów zaczął kupować. Tylko w Polsce wszystko przebiega szybciej – mówi Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI.
Budapeszt na hossę czekał cztery lata od wyborów w 2010 r. O parkiecie na Książęcej zagranica przypomniała sobie dwa lata po przejęciu władzy przez PiS. Na decyzji o kupnie polskich akcji zarabia podwójnie, bo rosną ich kursy, a także umacnia się złoty. W tym roku w grupie rynków wschodzących monitorowanych przez firmę MSCI Barra na polskiej giełdzie zyski są najwyższe. – Wydaje się, że wśród inwestorów zagranicznych panuje zgoda, że największe czynniki ryzyka politycznego zostały już uwzględnione w cenach – uważa Tomasz Hońdo, starszy analityk Quercus TFI.
Przede wszystkim wiadomo, że tzw. ustawa antyfrankowa nie zdemoluje sektora bankowego, czego najbardziej się obawiano. Dzięki temu Polska stała się jednym z głównych beneficjentów zmiany w postrzeganiu rynków wschodzących przez menedżerów globalnych funduszy. Jak wynika z kwietniowej ankiety Bank of America/Merrill Lynch, w najbliższym czasie specjaliści od zarządzania aktywami mają zamiar koncentrować się na inwestowaniu w akcje notowane właśnie na rynkach wschodzących oraz w Europie. Kosztem USA.
Rosnący popyt na papiery wartościowe notowane na giełdach znajdujących się w fazie gospodarczego ożywienia Europy można zauważyć w stopach zwrotu. Indeksy parkietów we Frankfurcie czy w Paryżu wzrosły w tym roku o niemal 9 proc., w Nowym Jorku notowania podskoczyły o blisko 6 proc. Na zakończenie wczorajszej sesji niemiecki DAX miał 12.473,5 pkt, najwyższą wartość w historii.
Na relatywnie niewielkim krajowym rynku ta zmiana nastawienia ze strony globalnych inwestorów na kursy akcji przekłada się jeszcze silniej. Do uzupełniania portfeli krajowymi akcjami zachęca odradzająca się po zeszłorocznym spowolnieniu gospodarka – rośnie sprzedaż detaliczna, odradzają się inwestycje i budownictwo, dobrą koniunkturę sygnalizuje przemysł – i lepsze od oczekiwań dane dotyczące deficytu budżetowego.
– Trudno wskazać zagrożenia dla hossy ze strony czynników wewnętrznych. Ale w perspektywie dwóch – trzech kwartałów może dojść do kolejnego spowolnienia w chińskiej gospodarce, co w czasach pokryzysowych odciągało inwestorów od rynków wschodzących – mówi Jarosław Niedzielewski.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Powiązane
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama