- Silna spółka, za którą stoi państwo, to dla nas szansa. Podobnie było w Niemczech i we Francji – tamtejsze rządy wspierały swoje przedsiębiorstwa - uważa Przemysław Sypniewski, prezes Poczty Polskiej.
W czasie ostatnich pikiet pracownicy domagali się podwyżek rzędu 1000 zł. Podniesiecie wynagrodzenia na Poczcie?
Wiemy, że wynagrodzenie jest niewystarczające, ale nie jesteśmy w stanie w ciągu kilku miesięcy naprawić zaniedbań z ostatnich kilku lat. Nagła utrata kilkuset milionów złotych przychodów z powodu przegranego przetargu na obsługę korespondencji sądowej sprawiła, że trzeba było gdzieś szukać oszczędności. Robiono to poprzez cięcie kosztów, czyli najczęściej zwolnienia pracowników. Musimy teraz firmę odbudować. Pierwsze podwyżki już były – rok temu najniższa płaca wynosiła 1900 zł, dziś 2150 zł. Podwyżka o 1000 zł to dla firmy koszt 1,3 mld zł rocznie. Nie stać nas na to.