Większość prognozowanych strat to koszty restrukturyzacji firmy rzędu 440 mld jenów, które dziesięciokrotnie przekroczyły planowane wydatki na ten cel. Chodzi m.in. o spisanie na straty takich biznesów, jak produkcja paneli słonecznych, baterii litowo-jonowych oraz linii produkcyjnej telefonów komórkowych – wynika z oświadczenia firmy z Osaki. 

Panasonic, który jest trzecim największym pracodawcą w Japonii, w zeszłym roku zlikwidował prawie 39 tys. miejsc pracy, czyli 11 proc. swej załogi, a zatem dwukrotnie więcej niż wyniosły łącznie redukcje w Sony i Sharp, dwóch innych japońskich producentów sprzętu elektronicznego.

Straty aż 30-krotnie przekroczyły szacunki analityków. I potwierdzają, że japońskie firmy nie są w stanie zaoferować rynkowych przebojów, które mogą stawić czoła produktom Samsunga i Apple. Wartość rynkowa trzech byłych liderów branży – Sony, Panasonic i Sharp – oscyluje wokół najniższego poziomu do 30 lat, gdyż inwestorzy są wciąż nieprzekonani, że firmy te wiedzą, jak pokonać spadający popyt i ceny oraz piętrzące się straty.

„Sytuacja jest znacznie gorsza niż wcześniej sądziliśmy” – mówi Hideaki Kawai, szef finansowy Panasonica – „Takie biznesy, jak produkcja telewizorów, odtwarzaczy Blu-ray i komputerów osobistych, traciły znacznie szybciej niż uważaliśmy jeszcze trzy miesiące temu’.

“Dalsza redukcja zatrudnienia może okazać się konieczna” - mówi Makoto Sengoku z Tokai Tokyo Securities – „Byłoby dobrze, gdybyśmy wiedzieli, że Panasonić rozważył wszystkie negatywne scenariusze”. Na koniec września liczba pracowników Panasonica wynosiła 321,9 tys. osób. Więcej w Japonii zatrudniały tylko Toyota (328,8 tys, osób) i Hitachi (327,3 tys.).