statystyki

Jadalne owady to nie tylko dobry biznes, ale i szansa dla środowiska

autor: Dorota Kalinowska25.11.2016, 07:12; Aktualizacja: 25.11.2016, 08:52
smażone robaki

Moda na jedzenie owadów przyjdzie i do Polski. Tak jak stało się to z owocami morza. Jeszcze kilkanaście lat temu wielu z nas nie spróbowałoby ośmiornicy, a dziś w restauracjach za owoce morza trzeba słono płacićźródło: ShutterStock

W Azji na targowiskach sprzedawana jest jak w Europie jabłka czy pomidory, w Polsce – żywność z owadów jeszcze się nie przyjęła. Mimo to krajowe firmy już zwietrzyły interes.

Kiedy w 2013 r. Jacek Janicki z Łodzi zaczął treningi na siłowni, zadał sobie dwa pytania: „Jakie są najbardziej wysokobiałkowe produkty?” i „Czy to możliwe, by były jednocześnie pochodzenia naturalnego?”. – Nie mogłem uwierzyć, że to takie proste, kiedy usłyszałem w radiu o obiecujących wynikach badań nad żywnością z owadów – opowiada. Zaczął drążyć temat. Sprawdzał, co oferuje rynek, ale też – jakie składniki odżywcze zawierają poszczególne gatunki owadów. Tak odkrył, że mogą dostarczać nie tylko dużo pełnowartościowego białka, ale też witamin i mikroelementów. Innymi słowy: wszystkiego tego, czego szukają sportowcy. – A właściwie, dlaczego by nie zacząć na tym zarabiać? – pomyślał i kilka miesięcy poświęcił na szczegółowe rozeznanie rynku. Ci, do których dotarł, szeroko otwierali oczy – kilka lat temu żywność z owadów nie była w Polsce znana. Janicki dostrzegł niszę, którą postanowił zagospodarować.

– Zaczynam produkcję batonów i płatków śniadaniowych z mączki ze świerszczy – oznajmił znajomym. – Bo skoro ja potrzebuję po treningu zastrzyku wartości odżywczych, to inni uprawiający sport też będą zainteresowani takimi produktami. Chcę mieć wybór i chcę go dać innym.

Dalej sprawy potoczyły się błyskawicznie – najpierw 25-latek kupił w Wielkiej Brytanii 100–200 gram sproszkowanych owadów, a potem rozpoczął produkcję. Batony były dostępne w czterech smakach: kakaowym, kawowym, naturalnym i śliwkowym (smakują jak zbożowy wafelek, świerszczy nie widać i nie czuć, więc jeśli ktoś nie wie, to nawet się nie zorientuje, że zjadł 30 owadów; tyle mniej więcej jest ich potrzeba na jeden baton). „Wystarczało na pokrycie niewielkiego wciąż krajowego popytu i obsługę pierwszych kontraktów eksportowych w Austrii i Wielkiej Brytanii” – o początkach jego biznesu donosiły media. Janicki miał jednak apetyt na więcej. Zgłosił się do ClimateLaunchpad – konkursu czystych technologii biznesowych – i wygrał etap krajowy; reprezentował potem Polskę na arenie międzynarodowej. W styczniu 2017 r. rozpocznie z kolei zbiórkę pieniędzy – 20 tys. dol. na uruchomienie produkcji odżywek białkowych – w popularnym serwisie crowdfundingowym Kickstarter.

Teraz firma Janickiego, znana pod marką Ronzo – nazwa pochodzi z hiszpańskiego „ronzar”, co można przetłumaczyć jako „chrupać” – przygotowuje się do wypuszczenia na rynek kolejnych produktów, w tym m.in. proteinowego shake’a i odżywczych kapsułek, także ze świerszczy.

Metka z szarańczy


Pozostało 81% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Komentarze (1)

  • buśka(2016-11-26 17:06) Zgłoś naruszenie 02

    W Starym Testamencie jest wyraźnie napisane co można, a czego nie można jeść. Przecież to jest obrzydlistwo.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane