Niedawny tekst „Neoliberalism: Oversold?” trzech urzędników Międzynarodowego Funduszu Walutowego dał niemały powód do radości Zbigniewowi Parafianowiczowi („Liberalizm jest passé”, Magazyn DGP z 17 czerwca) i nieco mniejszy Rafałowi Wosiowi („Pogrzeb neoliberalizmu nie może być udawany”, DGP z 20 czerwca). W przypadku Wosia zadowolenie zmniejsza konstatacja, że chociaż autorzy z MFW podważają sensowność neoliberalnego podejścia, to w realnym świecie mamy go wciąż o wiele za dużo: zaczynając od wycofywania się państwa z obowiązków wobec obywateli (tanie mieszkalnictwo, niska jakość edukacji) przez utrzymywanie mocniejszej pozycji pracodawców w stosunku do pracowników, aż po trwające negocjacje w sprawie unijno-amerykańskiego układu o wolnym handlu TTIP.
Być może tekst opublikowany w wydawanym przez MFW kwartalniku „Finance and Development” to faktycznie przełom (choć przedstawiciele funduszu od dłuższego czasu dalecy byli od ścisłego przestrzegania „konsensusu waszyngtońskiego”, na co zresztą zwraca uwagę Rafał Woś). Dla nas kluczowe powinno być zastanowienie się, co ta zmiana podejścia oznacza w naszym przypadku. Odpowiedź: raczej niewiele.
Autorzy tekstu z MFW skupiają się na dwóch sprawach: kontroli przepływu kapitału oraz polityce budżetowej.