Poczta Polska walczy o utrzymanie pozycji inkasenta opłaty audiowizualnej. Straszy zwolnieniami i podwyżkami cennika, jeśli straci ten łakomy kąsek. Ale jej szanse na sukces w tym zakresie są znikome
„Na skutek nowych rozwiązań dotyczących poboru opłat za RTV Poczta Polska straci przychody rzędu kilkudziesięciu milionów złotych rocznie, niezależnie od konieczności redukcji zatrudnienia na poziomie kilkuset etatów. To będzie skutkowało pogorszeniem rentowności placówek pocztowych, a tym samym wpłynie na koszt netto usług powszechnych, prowadząc nawet do wygenerowania strat na usługach, która obciąży również budżet państwa” – czytamy w piśmie p.o. prezesa Poczty Polskiej, Marka Chibowskiego do szefowej sejmowej komisji kultury Elżbiety Kruk. Komisja pracuje nad pakietem trzech ustaw medialnych, w tym o składce audiowizualnej. Poczta, która do tej pory zajmowała się ściąganiem abonamentu, nie brała udziału w tworzeniu projektu, a traci wszystkie dotychczasowe kompetencje. Jej obowiązki przejąć mają firmy energetyczne.
W uproszczeniu nowy system ma działać tak: dostawcy prądu informują swoich klientów o nowym obowiązku, pobierają od nich opłatę i przekazują pieniądze fiskusowi. Przy okazji raportują, kto się od tego obowiązku uchyla. Audiowizualnymi dłużnikami ma się zająć już urząd skarbowy. A do samorządów należeć będzie zbieranie deklaracji od osób, które z nowego obowiązku zostaną zwolnione (np. seniorów czy inwalidów). Według pocztowców „spowoduje to znaczne utrudnienie dla obywateli oraz zbędne generowanie kosztów administracyjnych”.