- Rozmawiamy bardzo otwarcie ze wszystkimi klientami i tłumaczymy im nasze stanowisko. Mówimy wprost: przestajemy sponsorować dużych klientów, duże zachodnie korporacje, banki, telekomy, ubezpieczycieli. I mówimy, że albo zapłacą dziewięćdziesiąt kilka groszy, bo to naszym zdaniem rozsądna cena, utrzymując kontrofertę dla poczty, albo od stycznia zapłacą 2 zł, przy dobrych wiatrach 1,8 zł. Dla dużych graczy oznacza to wzrost kosztów o 15 mln złotych rocznie. Teraz każdy z nich musi więc sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chce dziś zapłacić kilka mln złotych więcej i zachować dywersyfikację czy za pół roku zapłacić 15 mln więcej - informuje Rafał Brzoska, szef Grupy Integer.pl, do której należy InPost
Logika jest kluczem do zrozumienia pewnych działań. W trzech segmentach naszej działalności rośniemy trzy raz szybciej niż rynek, w jednym osiem razy szybciej, w kolejnym jesteśmy monopolistą. Obsługa listów zwykłych to jedyna usługa, która przynosi nam straty. I zabija pozytywne efekty pozostałych usług. Co w takiej sytuacji robi dobry zarządzający, pamiętając o zasadzie, że jesteśmy tak silni, jak nasze najsłabsze ogniowo? W peletonie odcina się najsłabszych zawodników i dzięki temu grupa jedzie szybciej. Myśmy to właśnie zrobili. I wcale nie oddajemy rynku Poczcie Polskiej.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.