Zaczęło się to około 750 lat przed naszą erą, kiedy młody bóg Dionizos odkrył, że sok z winogron posiada pewne cenne właściwości. Spodobało mu się to i rozpoczął wędrówkę po antycznym świecie, gdzie upowszechniał nową wiedzę i nowe kulturowe wzorce. Pochodził z Tracji lub Frygii (Azja Mniejsza), a swoją podróż zaczął od Egiptu. Ale uprawa winorośli się tam nie przyjęła. Później była równie nieudana wyprawa do Libii. Wyruszył więc na wschód, do Indii. Tam winorośl się przyjęła, ale wino nie. Na koniec udał się do Grecji i tam osiągnął materialny i kulturowy sukces.
Reklama
Orszak Dionizosa składał się z satyrów oraz menad i był wyjątkowo wesoły, zaś naczelnym satyrem był Sylen. Kiedy owa kulturalna misja udawała się do Indii, droga prowadziła przez Frygię, gdzie Dionizos chciał odwiedzić babkę. Sylen tymczasem się gdzieś zagubił. Pomińmy okoliczności, nie wiemy przecież, jak było.
Zgubę odnalazł, i według mitów uratował, król Frygii. Było to małe i biedne królestwo, sam król też był wyjątkowo biedny, gdyż cały jego majątek (aktywa) stanowiła para wołów (aktywa biologiczne). Jak to w takich historiach bywa, uradowany Dionizos obiecał spełnić jedno życzenie. Król poprosił o to, żeby wszystko, czego dotknie, zamieniło się w złoto. I dalsza część historii jest już państwu znana.
Na szczęście królowi udało się ubłagać Dionizosa, żeby uwolnił go od owego daru. Bóg poradził władcy, żeby ten wykąpał się w pobliskiej rzece. I w rzece pojawił się elektron – metal składający się w dwóch trzecich ze złota, a w jednej trzeciej ze srebra. Frygia zaczęła się bogacić, niestety z tego powodu stała się celem najazdów koczowniczych plemion.
Sąsiadem Frygii była Lidia, inne małe, biedne królestwo, ale i przez nie przepływał Pactolus, owa złotonośna rzeka. Tam bogactwo wykorzystano dość mądrze, inwestując w handel i podbijając słabsze sąsiednie królestwa, w tym Asyrię i wyniszczoną Frygię, oraz greckie kolonie w Azji Mniejszej. Handel, szlaki handlowe, bogactwo? Brakowało środka płatniczego. Początkowo były to bryłki elektronu. Ale nie wiadomo, jaka była ich waga i jaka proporcja złota do srebra. Zaczęto używać kamieni wulkanicznych jako kamieni probierczych – i jest to metoda stosowana do dziś. Bryłki elektronu w ciągu kilkudziesięciu lat przeszły ewolucję i stawały się coraz bardziej płaskie i okrągłe, a na każdej z nich umieszczano znak informujący o zawartości złota, aż przybrały kształt dzisiejszych monet. Ostatni etap tej rewolucji to zebranie wszystkich znajdujących się w obiegu monet i bryłek elektronu, przetopienie ich i wybicie oddzielnych monet ze złota oraz oddzielnych monet ze srebra. Dokonał tego ówczesny król Lidii – Krezus. Działo się to około 635 roku przed naszą erą.
No i stało się, złote i srebrne monety rozprzestrzeniły się po ówczesnym świecie, a system walutowy oparty na dwóch kruszcach utrzymał się przez następne... 2500 lat. Ale to już historia. Później wszystko nabrało przyspieszenia. W 1860 roku pojawił się system waluty złotej, który obowiązywał do I wojny światowej. Elementem nowego porządku po II wojnie światowej było podpisane w 1945 roku porozumienie w Bretton Woods. Załamało się ono 1973 roku. Później było ręczne sterowanie kursami i stopami procentowymi. A teraz, od kryzysu subprime w 2008 roku, mamy masowy druk (a właściwie dodruk) pieniędzy. Zaczęło się w Stanach Zjednoczonych, dotarło do Europy i za chwilę dotrze do nas.
A winę ponosi za to jeden, jak sądzę pijany, stary satyr.
PS Midas był ostatnim królem Frygii, nie rządził długo. Wkrótce po tym, jak Dionizos udał się w dalszą podróż, królestwo najechali koczownicy z terenów dzisiejszej Rosji. Otruł się, gdy zdobywano jego pałac. Krezus był ostatnim królem Lidii. Piętnaście lat po opisanej reformie został spalony na stosie. Stało się to po tym, jak Persowie podbili Lidię. Zawsze zastanawiałem się, czy akcjonariusze NFI Kwiatkowski SA wiedzieli o tym, gdy zmieniali nazwę na NFI Midas SA, zaś akcjonariusze II NFI SA – gdy decydowali o zmianie nazwy na NFI Krezus SA.