statystyki

Ile biznesmena, ile prywaciarza: Dlaczego przedsiębiorcy są w Polsce źle postrzegani

autor: Marcin Hadaj29.04.2016, 07:28; Aktualizacja: 29.04.2016, 09:16
Połowa z nas uważa, że polski kapitalizm zdaje egzamin, 37 proc. jest przeciwnego zdania.

Połowa z nas uważa, że polski kapitalizm zdaje egzamin, 37 proc. jest przeciwnego zdania.źródło: ShutterStock

Przez 45 lat wpajano nam, że badylarz to zło. Kradnie, oszukuje i manipuluje. Jest wrzodem na zdrowym ciele socjalistycznej gospodarki. W końcu centralne planowanie i regulowane ceny zastąpił rynek (ze wszystkimi swoimi wadami). Ekonomii tak racjonalnej jak członek z ramienia już nie ma, ale negatywny wizerunek przedsiębiorcy ciągle żyje swoim życiem. Zakorzenione bardzo silnie i głęboko negatywne emocje w stosunku do wszystkich, którym coś się udało, są bardzo polskie, niepodważalne. Dodatkowo niezwykle wygodnie jest nam od lat uzasadniać swoje rozgoryczenie, frustrację i negatywne oceny w stosunku do ludzi i sytuacji właśnie skutkami ubocznymi długoletniej terapii nienawiści do wszystkiego, co choć trochę łączyło się z wolnym rynkiem. Z zasady było mniej lub bardziej podejrzane – to fakt. Nie chcemy jednak zauważać, że jesteśmy już niemal 30 lat po komunizmie, więc zasłanianie się jego skutkami przestaje być wiarygodne. Ale jest i druga strona medalu.

Trochę jak w starym dowcipie o rozmowie właścicieli dwóch firm: – Czy ty swoim pracownikom jeszcze wypłacasz pensję? – pyta pierwszy. – Nie. – Ja też nie. A oni i tak przychodzą do pracy? – Przychodzą. – U mnie też. To może zaczniemy pobierać opłaty za wejście?

I smutno, i straszno. A do tego wciąż aktualnie, bo kroplówkę sprawiającą, że niechęć do biznesu nie tylko nie umiera, ale ma się całkiem dobrze, paradoksalnie podtrzymują często sami właściciele firm.

Bo przecież włos się jeży na głowie, gdy słyszy się, jak wygląda dzisiaj w 2016 roku polski kapitalizm. Jakie standardy zarządzania obowiązują w polskich firmach, szczególnie małych i średnich. Jakie Bizancja budują sobie przedsiębiorcy zwani „Januszami biznesu”, bo mentalnie nie wyrośli wciąż z białych skarpetek i fioletowych garniturów. Jak wreszcie mobbuje się masowo polskich pracowników. Czy to nie „zasługa” przedsiębiorców? Oczywiście, częściowo tak. Jak jednak zważyć, w którą stronę przechyla się szala winy w tej sprawie? Kto jest odpowiedzialny za nie najlepszy wizerunek polskiego biznesu w oczach Polaków? Jak w słynnym powiedzeniu, prawda i tym razem leży pośrodku. I oni, i ci, którzy zatrudniają oraz obsługują.

Z tegorocznych badań opinii jednej z organizacji zrzeszającej przedsiębiorców wśród osób nieprowadzących działalności gospodarczej: „dochody przedsiębiorców i sukces firmy to zasługa sprytu, nieuczciwości i umiejętności omijania bądź łamania prawa”. Tak interpretuje sukces rynkowy tysięcy polskich firm przeciętny Kowalski. Czy to prawda? Czy jest aż tak źle?


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane