statystyki

Oto nowa ideologia: Wszyscy jesteśmy kapitalistami

autor: Sebastian Stodolak22.04.2016, 07:12; Aktualizacja: 22.04.2016, 07:39
Uber

Uberyzacja ma swoje koszty – to konieczność zmiany strukturalnej w coraz to nowych branżach.źródło: ShutterStock

Mówisz „Uber”, myślisz „protesty taksówkarzy”. Słusznie, ale nie do końca. „Uberyzacja” to znacznie szersze zjawisko, które już od dawna rozlewa się na inne branże. Wkrótce zainfekuje także twoją. Czy należy się tego obawiać?

Warszawa. Noc z piątku na sobotę – 18 na 19 marca. „Nieznani sprawcy” oblewają cuchnącym czarnym roztworem samochody należące do kierowców korzystających z mobilnej taksówkarskiej aplikacji Uber, która w automatyczny sposób kojarzy kierowców z klientami. Wkrótce potem wandale na Facebooku chwalą się (anonimowo oczywiście) swoimi wyczynami.

Wiele wskazuje na to, że za „akcją” stoją niezadowoleni z sukcesów konkurenta kierowcy należący do tradycyjnych korporacji taksówkarskich. Powód? Dzięki Uberowi usługi taksówkarskie świadczyć może każdy chętny. W rezultacie zdaniem korporacyjnych taksówkarzy uberkierowcy to typy spod ciemnej gwiazdy, prymitywni dorobkiewicze, podatkowi oszuści i nieodpowiedzialni wariaci igrający ze zdrowiem i życiem pasażerów. Słowem, ludzie całkowicie niewarci zaufania. Przekaz taksówkarzy brzmi mniej więcej tak: „A bo to wiesz, kto cię będzie wiózł? Ten cały Uber wymaga regulacji, kontroli, a najlepiej, jakby go zakazać. Po co w ogóle komu tyle taksówek? To dzika konkurencja, przez którą uczciwi ludzie stracą pracę”.

Konflikty między nowym, kruszącym układy rynkowe graczem a starymi wyjadaczami to nihil novi. Powtarzają się od zarania kapitalizmu i opisuje się je po schumpeterowsku jako proces „twórczej destrukcji”. Sytuacja na rynku taksówkarskim nie byłaby więc niczym szczególnym, gdyby nie to, że w tym przypadku twórcza destrukcja dotyczy więcej niż jednej branży i ma charakter zjawiska, które w rewolucyjny sposób zmienia nasze życie. Z braku lepszego terminu określa się je często mianem uberyzacji. A Polska uberyzuje się w bardzo szybkim tempie.


Pozostało jeszcze 87% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze (1)

  • Pan Murzyński - Filipiński(2016-04-23 13:59) Zgłoś naruszenie 15

    "Uberyzacja" wcale nie jest tak powszechna i wszechogarniająca jak próbuje się to nam wmówić. Państwa od zawsze próbowały koncesjonować pewne dziedziny życia. Wynika to nie tylko z chęci zawłaszczenia, ale i zorganizowania rynku. Czarny Lud przedsiębiorczości - średniowieczny system cechowy tak naprawdę działał tylko w miastach. Poza mim działali rzemieślnicy niezorganizowani, zwani "partaczami". Cech miał być gwarantem jakości usług. Dzisiejsze koncesje nie są gwarantem jakości usług. Nie ograniczają się do miast, i organizują całe społeczeństwa. Dyplom ukończenia szkoły, to tez koncesja, to jak wstąpienie do cechu, pozwala znaleźć pracę w danym zawodzie. Istnieje cała masa zawodów korporacyjnych do których dostępu bronią różnego rodzaju komisje zawodowe które zaciekle bronią monopolu. Czy to dobrze, czy źle? Odpowiedź nie jest prosta, bo zależy od kontekstu. Jedno jest pewne nie poddadzą się łatwo

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane