PROGNOZY Dobra koniunktura obniży bezrobocie. Z deflacji wyjdziemy dopiero pod koniec roku – oczekują ekonomiści w ankiecie DGP. Program „Rodzina 500 plus” pomoże wzrostowi gospodarczemu w tym roku – zgadzają się eksperci. Mimo to, jak wynika z ankiety DGP przeprowadzonej wśród analityków 17 krajowych instytucji, w ostatnich trzech miesiącach właściwie nie zmienili oni oczekiwań dotyczących dynamiki produktu krajowego brutto w tym roku.
ikona lupy />
500-złotowy dopalacz z tym roku lekko poprawi wzrost PKB / Dziennik Gazeta Prawna
Obecnie spodziewają się, że w całej drugiej połowie 2016 r. wzrost PKB osiągnie 3,8 proc. Trzy miesiące temu oczekiwali, że w III kw. będzie to 3,7 proc., a poziom 3,8 proc. zostanie osiągnięty w IV kw.
– W powszechnej opinii w tym roku nasz wzrost gospodarczy będzie oparty na konsumpcji. To będzie efekt programu „Rodzina 500 plus” – mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. Dodaje, że kilka miesięcy temu spodziewała się, że tegoroczny wzrost PKB będzie w większym stopniu wspierany przez inwestycje i eksport. Obecnie oczekuje, że te dwa czynniki będą mieć mniejsze znaczenie. Inwestycje powinny natomiast przyspieszyć w 2017 r. dzięki uruchomieniu pieniędzy w ramach nowego unijnego budżetu. Wtedy, zdaniem Kurtek, wzrost naszego PKB może przekraczać 4 proc.
Dobre wyniki gospodarki będą sprzyjać sytuacji na rynku pracy. Analitycy oczekują, że w końcu 2016 r. stopa bezrobocia rejestrowanego będzie wynosić 8,9 proc., wobec 10,3 proc. w lutym. Prognozy wskazują, że w październiku może wynieść 8,5 proc. Byłby to najlepszy wynik od maja 1991 r. – Poprawę na rynku pracy sugerują m.in. wskaźniki koniunktury, w tym opublikowany w piątek indeks PMI dla polskiego przemysłu wskazujący na utrzymujący się wzrost zatrudnienia. Dla pracowników oznaczać to będzie większe szanse na znalezienie zajęcia. Dla pracodawców natomiast to większe problemy ze znalezieniem odpowiedniego personelu. Powinno to się przełożyć na wzrost presji płacowej, choć w tym roku powinna mieć ona ograniczony zakres – przewiduje Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.
Oznaką niewielkiej siły presji płacowej będzie to, że do jesieni ceny w Polsce nie będą rosły, a wciąż spodziewany jest ich spadek. Wyjście z deflacji jest spodziewane przez większość ekonomistów w październiku. W grudniu ich zdaniem inflacja będzie wynosiła 0,6 proc. w skali roku. Trzy miesiące temu analitycy prognozowali, że ceny przestaną spadać w lutym, a w grudniu 2016 r. inflacja miała dojść do 1,4 proc. Ten scenariusz nie zrealizował się głównie przez duży spadek ceny ropy naftowej i paliw.
Chociaż prognozy inflacji są obecnie wyraźnie niższe niż na początku roku, to większość ekonomistów wycofała się z oczekiwań obniżek stóp procentowych. Obecnie przeważa pogląd, że główna stopa NBP pozostanie na poziomie 1,5 proc. Monika Kurtek sądzi jednak, że w połowie roku stopy mogą zostać obniżone. Powód? – Deflacja cały czas zaskakuje in minus. Z jednej strony członkowie Rady Polityki Pieniężnej mówią, że ona nie szkodzi gospodarce, ale z drugiej sugerują, że cały czas jest przestrzeń do obniżki stóp – ocenia specjalistka.
– Jeśli inflacja bazowa będzie pozostawać bardzo niska, może to być argument za obniżką stóp. Ale jest też ryzyko, że inflacja będzie nieco wyższa, niż obecnie się spodziewamy. W stronę jej przyspieszenia może zadziałać wejście w życie podatku od handlu – zauważa Piotr Soroczyński, główny ekonomista Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych.
Największa niepewność dotyczy przyszłości złotego. Skrajni optymiści spodziewają się, że w końcu roku za euro będziemy płacić 4,08 zł. Pesymiści – że kurs może dojść do 4,45 zł. Rozbieżności dotyczące notowań dolara są jeszcze większe (oczekiwania na grudzień są w przedziale 3,63–4,31 zł za dolara). – Jednym czynnikiem ryzyka jest ewentualne wejście w życie jakiegokolwiek projektu dotyczącego przewalutowania kredytów frankowych. Inne to decyzje agencji ratingowych dotyczące ocen wiarygodności kredytowej Polski czy referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej – wylicza Monika Kurtek z Banku Pocztowego.
W ankiecie DGP wzięli udział ekonomiści następujących instytucji: Banku Gospodarstwa Krajowego, Banku Handlowego, Banku Millennium, Banku Ochrony Środowiska, Banku Pekao, Banku Pocztowego, Banku Zachodniego WBK, BPS TFI, Credit Agricole Bank Polska, ING Banku Śląskiego, Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, mBanku, PKO BP, Plus Banku, Polityki Insight, Raiffeisen Banku Polska i Societe Generale.