Niskie ceny przy dystrybutorze zawdzięczamy Amerykanom. Ale spadek wartości czarnego złota sprawia problemy również w ojczyźnie łupkowego boomu.
W przyszłym miesiącu władze stanowe na Alasce oczekują wyników audytu, który ma ocenić, w jaki sposób samorządowcy mogą zaoszczędzić na kosztach lokalowych. Okazuje się bowiem, że przy obecnych stawkach za wynajem stalowo-szklana konstrukcja w centrum stolicy stanu Anchorage jest za droga na możliwości budżetu, z którego wyparowało 3,5 mld dol., czyli aż dwie trzecie dotychczasowych wpływów (wydatki opiewają na sumę 5,2 mld dol.). Urzędników może więc czekać wyprowadzka z budynku przezywanego „Taj MaHawker” – od nazwiska stanowego republikana, który wynegocjował obecne, astronomiczne stawki za wynajem.
Tania ropa najbardziej uderzyła w Alaskę, ale nie jest to jedyny stan, który cierpi z tego powodu. Jak ocenia Rockefeller Institute of Government, think-tank specjalizujący się w polityce stanowego szczebla, branża wydobywcza odpowiada za przynajmniej 10 proc. produktu krajowego brutto w ośmiu stanach USA: Alasce, Luizjanie, Nowym Meksyku, Dakocie Północnej, Oklahomie, Teksasie, Wirginii Zachodniej i Wyoming. Łącznie do budżetów tych stanów spływa 90 proc. z 18 mld dol. pobieranych rocznie w USA w formie podatku od wydobycia surowców naturalnych (severance tax).