Polskie firmy na masową skalę zaczynają weryfikować swoich zagranicznych partnerów. To efekt śmielszego wychodzenia poza krajowy rynek, ale też rosnących obaw o kondycję światowych gospodarek.
Reklama
W wywiadowniach gospodarczych ubiegły rok przyniósł skokowy wzrost zainteresowania raportami na temat zagranicznych kontrahentów. – Przedsiębiorcy sprawdzili u nas blisko 201 tys. firm spoza kraju. To o 62 proc. więcej niż w 2014 r. i aż o 90 proc. w porównaniu do 2013 r. – wylicza Tomasz Starzyk z Bisnode Polska.

Reklama
Creditreform Polska informuje o blisko 45-proc. wzroście zamówień na raporty zagraniczne, zaś Coface przyznaje się do ponad 20–proc. wzrostu rok do roku. Podkreśla jednak, że skupia się na najpopularniejszych dla eksporterów rynkach. – Widzimy korelację między wzrostem i wielkością eksportu na dany rynek, a liczbą zamawianych raportów – tłumaczy Szymon Wiliński z Coface.
Przykładem są Niemcy, gdzie w 2015 r. eksport z Polski wzrósł o ponad 10 proc., a zleceń na sprawdzenie kontrahenta o blisko 40 proc. Innym jest Holandia – eksport do tego kraju rośnie obecnie najszybciej spośród pierwszej dziesiątki odbiorców naszych towarów (po trzech kwartałach ubiegłego roku o prawie 18 proc.). Holandia to piąty najczęściej weryfikowany kierunek pod względem danych znajdujących się w raportach. Liczba zamówień wzrosła o prawie 37 proc. Na trzecim miejscu uplasowała się Francja. Tu skok w liczbie raportów sięgnął w Coface prawie 30 proc. rok do roku, przy dynamice eksportu nieco ponad 7 proc.
– W ciągu ostatnich sześciu lat we Francji powstało ponad milion nowych przedsiębiorstw, a 20 tys. firm zagranicznych zdecydowało się na rozwinięcie tam działalności. To może tłumaczyć rosnące zainteresowanie nawiązywaniem kontaktów handlowych polskich firm z francuskimi kontrahentami – komentuje Wiliński.
Jednak jak zauważa Starzyk z Bisnode Polska, to nie na tych rynkach widać największe przyrosty w zamówieniach na weryfikację przyszłych kontrahentów. – Umocnienie się dolara, za którego dziś płaci się około 4 zł, a jeszcze na początku 2014 r. w okolicy 3 zł, zachęciło eksporterów do szerszego wejścia na rynek amerykański. Tym bardziej że amerykańska gospodarka odbiła się od dna po światowym kryzysie – informuje. I zauważa, że w efekcie tylko ze Stanów Zjednoczonych sprawdzonych zostało blisko 95 tys. firm, czyli o 600 proc. więcej niż przed rokiem. Jednocześnie polscy eksporterzy nie pozostają obojętni na firmy z Kanady, których sprawdzili blisko 7,7 tys., co stanowi wzrost o ponad 1200 proc. Bardzo intensywne poszukiwania nowych rynków zbytu przez naszych eksporterów potwierdzają też dane Euler Hermes.
– Ale czynią to ostrożnie, ponieważ liczba zapytań rośnie niemalże lawinowo i w ostatnich miesiącach IV kw. 2015 r. była wyższa o 300 proc. w stosunku do liczby raportów zamawianych przed rokiem czy jeszcze w styczniu–lutym 2015 r. Poza krajami Europy Środkowo-Wschodniej intensywnie, w stosunku do dotychczasowego poziomu wymiany handlowej, rośnie też sprzedaż raportów o firmach z krajów skandynawskich – wskazuje Grzegorz Błachnio z Euler Hermes.
Taką tendencję widać też w Bisnode, gdzie na przestrzeni ostatniego roku o 77 proc., do 5 tys., wzrosła liczba sprawdzeń na rynku duńskim, o 54 proc., do 1106, na norweskim, o 34 proc., do 4047, na szwedzkim.
Szansy przedsiębiorcy szukają też w Chinach. Tam na przykład Bisnode zweryfikował 263 proc. więcej klientów w 2015 r. Poza poszukiwaniem nowych kontrahentów na wzrost liczby zamawianych raportów wpływają doniesienia o pogarszającej się sytuacji chińskiej gospodarki.
– Średnio raz na kwartał zamawiamy raport o naszych klientach. Przede wszystkim tych z nowych dla nas rynków, myślę tu o Chinach i Chile. Robimy to, choć w 80 proc. nasz towar oferujemy w ramach przedpłat. Zdarzało się jednak, że nie dotarł on do składu celnego w innym kraju. W takiej sytuacji jesteśmy zmuszeni ponieść solidarną odpowiedzialność z naszym kontrahentem z tytułu podatku akcyzowego. By tego uniknąć, sprawdzamy go – mówi Grzegorz Ślak, prezes Akwawit-Polmos.