statystyki

Fundusze unijne: Przesuwane miliardy z Brukseli

autor: Konrad Majszyk11.01.2016, 06:58; Aktualizacja: 11.01.2016, 07:59
Pieniądze z perspektywy budżetowej UE 2007–2013 można było wydawać i rozliczać do końca 2015 r. Ten czas spółka PKP Polskie Linie Kolejowe, czyli zarządca ponad 18,5 tys. km torów i jeden z największych inwestorów infrastrukturalnych w Polsce, mogła wykorzystać lepiej.

Pieniądze z perspektywy budżetowej UE 2007–2013 można było wydawać i rozliczać do końca 2015 r. Ten czas spółka PKP Polskie Linie Kolejowe, czyli zarządca ponad 18,5 tys. km torów i jeden z największych inwestorów infrastrukturalnych w Polsce, mogła wykorzystać lepiej.źródło: ShutterStock

Zarządca polskich torów oddał na tacy ponad 2,5 mld zł. Rząd naprędce utykał dotacje po innych inwestorach. Spółka twierdzi, że wyciągnęła wnioski na przyszłość

Pieniądze z perspektywy budżetowej UE 2007–2013 można było wydawać i rozliczać do końca 2015 r. Ten czas spółka PKP Polskie Linie Kolejowe, czyli zarządca ponad 18,5 tys. km torów i jeden z największych inwestorów infrastrukturalnych w Polsce, mogła wykorzystać lepiej.

Oficjalne stanowisko PKP PLK jest takie, że udało się wykorzystać ponad 13,4 mld zł dofinansowania z UE, a to ma być 100 proc. przeznaczonej dla siebie puli z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko (POIiŚ) w ramach Działania 7.1. Sukces? Raczej przemilczenie. PLK nie uwzględniają tych środków, które zostały wcześniej przesunięte z ich puli do innych inwestorów w ramach ratowania pieniędzy – głównie na transport miejski. Bo pierwotnie zakładane wsparcie dla PLK wynosiło ok. 16 mld zł.

Ministerstwo Rozwoju, które nadzoruje korzystanie z unijnych dotacji przez inwestorów, dysponuje listą inwestycji PKP PLK, które miały zostać zamknięte i rozliczone do końca 2015 r., ale nic z tego nie wyszło. Mało tego – niektóre ledwo się zaczęły. Np. na linii nr 8 z Warszawy-Okęcie do Radomia poślizg wyniesie... sześć lat (to efekt m.in. problemów z wyborem wykonawcy prac projektowych, pozyskaniem gruntów i pozwolenia na budowę).

Od połowy grudnia pociągi znów jeżdżą do Białegostoku, ale wbrew obietnicom do zakończenia prac na odcinku Rail Baltica między Warszawą a Sadownem jeszcze daleka droga. – Powody opóźnienia to m.in. trudności w uzyskaniu decyzji administracyjnych w związku z protestami mieszkańców i problemy z uzgodnieniami budowy obiektów z GDDKiA – wylicza Mirosław Siemieniec, rzecznik PKP PLK. – Na opóźnienie wpłynęło słabe tempo wykonawcy robót zasadniczych – dodaje. Wykonawcą jest konsorcjum Torpolu.


Pozostało 67% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane