Inwestorzy będą mogli kupić niemal połowę akcji największego konkurenta Poczty Polskiej. Pozyskane w ten sposób pieniądze zostaną przeznaczone na budowę sieci paczkomatów
Reklama
Od dziś do 24 września można składać zapisy na akcje InPostu. Integer, jego właściciel, zamierza sprzedać od 40 do 50 proc. minus jedna akcja, w zależności od popytu, zachowując większościowy udział. Inwestorzy indywidualni będą mogli nabyć w sumie 15 proc. udziałów InPostu, reszta przeznaczona jest dla inwestorów instytucjonalnych. Nie ma planów emisji dodatkowych akcji.
Akcja kosztować będzie nie więcej niż 33 zł. Integer pozyska ze sprzedaży maksymalnie 190,7 mln zł. Kapitalizacja InPostu, zakładając maksymalną cenę, przekroczy 380 mln zł.

Reklama
Na co przeznaczone zostaną pieniądze pozyskane przez Integera? W pierwszej kolejności na paczkomaty, czyli biznes, na którym szczególnie zależy Rafałowi Brzosce, właścicielowi pocztowej grupy. Plany są odważne, dlatego Integer bardzo potrzebuje pieniędzy, by je zrealizować. Bo na razie to do paczkomatów dokłada.
Przychody całego Integera w I półroczu wyniosły 335,9 mln zł i były o niemal jedną czwartą większe niż rok wcześniej. Zysk netto wyniósł 11,1 mln zł. Tymczasem biznes paczkomatowy zanotował stratę operacyjną w wysokości 35,9 mln zł. Spółka wyjaśnia to inwestycjami w rozwój sieci. W 2010 r. Integer zainstalował pierwsze paczkomaty. W końcu czerwca tego roku w Polsce miał ich 1267. Plan Brzoski zakłada, że do końca roku sieć paczkomatów zagranicznych w różnych modelach biznesowych zwiększy się z 3,5 tys. obecnie do 5 tys. Integer ma też plany rozwoju sieci lodówkomatów, korzystając ze zwiększonego zainteresowania e-zakupami spożywczymi.
Sprzedaż akcji InPostu to niejedyny sposób na finansowanie ekspansji. W grudniu ub.r. i lutym tego roku wyemitował obligacje o łącznej wartości 90 mln zł. W maju fundusz Templeton, PZU i Bank Gospodarstwa Krajowego dorzuciły 115 mln euro do budowy sieci paczkomatów za granicą. Zdaniem Brzoski pierwszym krajem, w którym paczkomaty jego firmy będą dochodowe, będzie Wielka Brytania. Według niego stanie się to jeszcze w tym roku.
Sam InPost o paczkomaty i ich rozwój martwić się nie musi. Odpowiada tylko za ich obsługę logistyczną – dostarczanie przesyłek, firmy dzielą się marżami. Na tej działalności InPost wygenerował w pierwszym półroczu bieżącego roku 25,4 mln zł przychodów.
Sebastian Anioł, prezes InPostu, widzi przed debiutującą na giełdzie firmą możliwości dalszego rozwoju. Szczególnie perspektywiczny segment to według niego e-handel. Polski rynek rośnie o średnio 25 proc. rocznie, w zeszłym roku osiągnął wartość 6,2 mld euro. InPost od listopada ub.r. współpracuje z Allegro, liderem na naszym rynku e-commerce. Firma dostarczyła w pierwszym półroczu 1,9 mln przesyłek klientom serwisu aukcyjnego, notując wzrosty z miesiąca na miesiąc. – To kanał, który sam się sprzedaje. My tylko czerpiemy korzyści ze współpracy razem z Allegro – mówił Sebastian Anioł. Segment e-commerce dał InPostowi w pierwszym półroczu 30,4 mln zł przychodów, niemal trzy razy więcej niż rok wcześniej.
InPost jest największym konkurentem Poczty Polskiej na rynku przesyłek listowych. Ma tu ok. 14-proc. udział. Nie wiadomo jednak, czy uda się go utrzymać. Otwarty pozostaje bowiem wynik nowego przetargu na obsługę sądów i prokuratur od 2016 r. Do wzięcia jest umowa o wartości ok. 700 mln zł. – Mamy świadomość, że możemy nie zdobyć tego kontraktu, dlatego podjęliśmy odpowiednie kroki mające na celu minimalizację utraty wolumenu przesyłek pocztowych – mówi Sebastian Anioł. Liczy na 700 przetargów, jakie do końca roku powinny być rozstrzygnięte przez administrację publiczną.
O ile w segmencie przesyłek listowych InPost jest już dużym graczem, o tyle w segmencie kurierskim jest nowicjuszem – działa tu od trzech miesięcy. – To zdecydowanie inny rynek, bardziej konkurencyjny. Tu chcemy zastosować zupełnie inną strategię, rywalizując nie ceną, ale jakością usług – mówi Sebastian Anioł. Plan zakłada, że do 2017 r. rynkowy udział pod względem wolumenowym będzie wynosił ok. 7 proc.
Przychody operacyjne w 2013 r. InPost zamknął w kwocie ok. 185,1 mln zł. W 2014 r. urosły one do 443,8 mln, co jest efektem pozyskania lukratywnego kontraktu na obsługę sądów i prokuratur. W pierwszym półroczu bieżącego roku przychód wyniósł 269,8 mln zł, z czego 9,5 mln zł to czysty zysk. Firma deklaruje, że na dywidendę będzie przeznaczać co najmniej połowę wypracowywanych zysków. ©?

288,8 mln liczba przesyłek obsłużonych w 2014 r. przez głównego konkurenta Poczty Polskiej

34,2 proc. wzrost wolumenu dostarczonych przesyłek w pierwszym półroczu 2015 r.

14,3 proc. taki udział w rynku pocztowym zanotował InPost w ubiegłym roku