Wejście nowych funduszy TFI BGK do spółek samorządowych może być wstępem do ich późniejszej prywatyzacji. Ale nienachalnie i delikatnie – deklaruje w rozmowie z DGP prezes BGK Dariusz Kacprzyk
Trwa właśnie procedura rejestracji czterech nowych funduszy, których uruchomienie zapowiedziały Bank Gospodarstwa Krajowego, Polskie Inwestycje Rozwojowe oraz Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych BGK. Celem ich utworzenia jest – jak powiedział wiceminister Skarbu Państwa Wojciech Kowalczyk – zwiększenie dostępności finansowania dla inwestycji realizowanych przez firmy i samorządy.
Reklama

Reklama
– To dość skomplikowana ścieżka rejestracyjna i pierwsza taka procedura w oparciu wyłącznie o polskie przepisy. Przecieramy zatem szlak – przyznaje Dariusz Kacprzyk. Prezes BGK liczy na to, że do połowy lipca sąd rejestrowy dokona formalnej rejestracji czterech nowych funduszy i zostaną one wpisane do rejestru. – Spodziewam się, że w tym samym momencie nastąpi dokapitalizowanie funduszy, chociaż nie ma takiego formalnego wymogu – deklaruje Kacprzyk.
Dwa Fundusze Inwestycji Infrastrukturalnych (jeden kapitałowy, drugi dłużny) otrzymałyby zatem po 2,2 mld zł, Fundusz Inwestycji Polskich Przedsiębiorstw byłby zasilony kwotą 1,5 mld zł, zaś dla Funduszu Inwestycji Samorządowych zarezerwowano na razie stosunkowo niewielką, bo wynoszącą 600 mln zł sumę. Wynika to stąd, że wcześniej nie było wiadomo, jak duże będzie zainteresowanie jego ofertą. Łącznie więc ich docelowa kapitalizacja czterech nowych funduszy wyniesie 6,5 mld zł.
Aktywnie zarządzać nimi będzie – jako asset manager – PIR, który, jak tłumaczy nam Dariusz Kacprzyk, zatrudni w tym celu kolejnych fachowców. – PIR występuje tu w dwóch rolach: inwestora oraz właśnie zarządzającego funduszem – tłumaczy prezes BGK. Wyjaśnia, że wynika to stąd, iż kilka miesięcy temu otrzymał 1,2 mld zł i nie było już sensu dokonywać formalnego przekazywania tej kwoty.
W sumie zatem w ramach TFI BGK funkcjonować będzie wkrótce osiem funduszy (trzy FIZAN-y już zarejestrowane: fundusz sektora mieszkań na wynajem, fundusz niepublicznych nieruchomości ARP, fundusz niepublicznych spółek ARP oraz najnowszy, będący jeszcze w procesie rejestracyjnym – fundusz ekspansji zagranicznej).
Trwają już z przedstawicielami gmin rozmowy na temat poszczególnych projektów, w które mógłby się zaangażować nowy Fundusz Inwestycji Samorządowych. Prezes BGK zdradza nam, że negocjacje dotyczą m.in. wejścia tego funduszu do spółki wodno-kanalizacyjnej, należy do jednego z samorządów terytorialnych. – Ponieważ do tego przedsiębiorstwa jako kolejny akcjonariusz wszedłby podmiot państwowy, nikt nie będzie mógł powiedzieć, że oto przeprowadzono prywatyzację tej firmy. Mielibyśmy raczej do czynienia z czymś w rodzaju partnerstwa publiczno-publicznego – wyjaśnia Kacprzyk. W ten sposób, z tym, że w tego typu firmie może być też jakiś zewnętrzny, inny niż samorząd terytorialny akcjonariusz, oswoiliby się zarówno sami samorządowcy, jak i członkowie lokalnej społeczności. Mogliby się przekonać dzięki temu, że pojawienie się innego udziałowca nie oznacza np. zakręcenia kurków z wodą.
Zdaniem prezesa BGK fundusz nie będzie jednak udziałowcem takiego przedsięwzięcia bez końca. – Docelowo, za kilka lat wyjście z takiej inwestycji mogłoby być połączone z prywatyzacją. Możliwy będzie także oczywiście wykup udziałów przez samorząd lub podmiot wskazany przez ten samorząd, ale IPO w wielu przypadkach również będzie możliwym scenariuszem wyjścia z tych inwestycji – tłumaczy w rozmowie z DGP Kacprzyk.
Na ile pojawienie się sygnowanej markami państwowych instytucji BGK i PIR konkurencji może wpłynąć na funkcjonujący od dwóch dekad rynek funduszy inwestycyjnych? Przedstawiciele TFI nie chcą się oficjalnie wypowiadać na ten temat. Zasłaniają się brakiem szczegółowych informacji o nowych funduszach TFI BGK. Co innego nieoficjalnie. – Oprócz formy prawnej ta inicjatywa nie będzie miała nic wspólnego z funkcjonującym rynkiem funduszy – uważa jeden naszych rozmówców.
– Z zasady podchodzę sceptycznie do inicjatyw, w których państwo wkracza w biznes. Stworzono TFI, więc musi się do czegoś przydać, a przecież BGK nie wejdzie na rynek detaliczny z funduszami akcji – mówi nam anonimowo przedstawiciel jednego z towarzystw i przypomina, że dotychczas BGK radził sobie z dystrybucją funduszy unijnych i bez TFI. Pyta też, czy jest coś takiego, co będą robić te fundusze, a czego nie zrobiłyby lepiej i taniej prywatne firmy. W jego opinii nie ma żadnej przeszkody, by skorzystać z usług zewnętrznych, prywatnych asset managerów. Tak przecież robią państwowe fundusze inwestycyjne w Europie Zachodniej.

Przedstawiciele środowiska mocno powątpiewają też, czy PIR będzie w stanie ściągnąć z rynku dobrych zarządzających. – W najbliższych dniach zatrudniliśmy ściągniętych z rynku dwóch dyrektorów zarządzających o dużym doświadczeniu w branży w sektorze prywatnym – odpiera zarzut Mikołaj Kunica, rzecznik prasowy PIR. I zapewnia, że już wcześniej jego firma kompletowała profesjonalny zespół zarządzających.