Autopromocja

Bugaj: Rycerze wolnego rynku wciąż walczą o narrację

15 stycznia 2013

W minionych dwu dekadach określenie „reformy” (oraz „reformatorzy”) zostało skutecznie skojarzone z programem neoliberalnych dyrektyw, mających zakorzenienie w tzw. konsensusie waszyngtońskim.

 Liczni politycy, dziennikarze i intelektualiści chętnie prezentowali się jako reformatorzy i piętnowali przeciwników reform – na ogół jako lewicowych populistów. Ta narracja nie była podporządkowana formalnym podziałom politycznym. Większe znaczenie raczej miały (mają) globalne podziały ideowe na nurt liberalny (w Polsce wywodzący się zarówno z części dawnej opozycji demokratycznej, jak i ze środowisk postkomunistycznych) i wielobarwny nurt nieliberalny (różne środowiska prawicowe oraz związek zawodowy „Solidarność”).

Mimo doświadczeń obecnego kryzysu (i pewnego fermentu w obozie reformatorów) ta narracja jest ciągle podtrzymywana. To znak przywiązania znacznej części (pewnie większości) aktorów sceny publicznej do diagnoz i terapii (reform) ortodoksyjnie neoliberalnych. To także dowód, że reformatorzy skłonni są postrzegać rzeczywistość w kategoriach globalnych alternatyw: kapitalizm wolnorynkowy kontra kapitalizm opiekuńczo-etatystyczny.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.