BZ WBK jest własnością hiszpańskiej grupy Santander, Kredyt Bank – belgijskiego KBC. Kilka miesięcy temu Belgowie zgodzili się na sprzedaż Kredyt Banku Hiszpanom w zamian za akcje BZ WBK. Grupa KBC zapowiedziała, że sprzeda te walory w ramach oferty publicznej.

Zsumowana wartość rynkowa obu łączących się banków przekracza 22 mld zł. Na wiadomość o zgodzie nadzoru walory Kredyt Banku zyskały na warszawskiej giełdzie blisko 1 proc. Cena sięgnęła 15,65 zł. Akcje BZ WBK podrożały wczoraj o 0,2 proc., do 239,9 zł. Analitycy zwracają uwagę, że obecni posiadacze papierów KB mogą liczyć na dywidendę z zysku wypracowanego jeszcze samodzielnie przez BZ WBK. W pierwszych trzech kwartałach tego roku BZ WBK miał skonsolidowany zysk netto przekraczający miliard złotych. Kredyt Bank zarobił w tym czasie blisko 230 mln zł.

KNF wydała zgodę, bo Santander złożył nadzorowi wiele obietnic, m.in. zwiększenia udziału akcji w wolnym obrocie połączonego banku do 25 proc. do 1 kwietnia przyszłego roku (z czasem tzw. free float ma urosnąć do co najmniej 30 proc.). W tej chwili inwestorzy mogą swobodnie obracać niespełna 6 proc. akcji BZ WBK i 20 proc. akcji Kredyt Banku.

Hiszpanie zobowiązali się także do „uporządkowania struktury i działalności podmiotów zależnych” w Polsce. Wszystkie mają znaleźć się w grupie BZ WBK. Chodzi przede wszystkim o Santander Consumer Bank specjalizujący się w kredytach dla gospodarstw domowych i spółkę Santander Consumer Finanse udzielającą pożyczek konsumpcyjnych (przedstawiciele nadzoru wielokrotnie oceniali, że przez działalność takich spółek zagraniczne grupy omijają ograniczenia w udzielaniu kredytów, które KNF nakłada na banki).

Zgoda na połączenie dwóch banków kontrolowanych przez Raiffeisena nie wymagała żadnych dodatkowych obietnic ze strony austriackiej grupy. Kilka miesięcy temu zobowiązała się ona do upublicznienia na giełdzie swojego polskiego banku (ma to nastąpić do połowy 2016 r.). Później na GPW mają trafić akcje Raiffeisen International.