Wprawdzie stawka za jeden przesłany lub odebrany megabajt wynosi dziś nie więcej niż 3,57 zł (to ułamek wcześniejszych cen), przy intensywnym korzystaniu z poczty i serwisów internetowych należałoby pomnożyć ją kilkaset razy. Lepszym sposobem jest sięgnięcie po któryś z pakietów internetowych, jakie mają w ofercie krajowi operatorzy komórkowi.

Pakiet pozwala skorzystać nawet z dwa razy większej ilości danych niż wynikałoby z cennika. Dodatkową zaletą oferty pakietowej jest kontrola kosztów. Gdy pakiet się wyczerpie, operator informuje o tym klienta, podczas gdy za korzystanie ze standardowej oferty bez ograniczeń dostaniemy wysoki rachunek. Trzeba pamiętać, że o ile przeglądanie stron internetowych, Facebooka czy odbieranie poczty nie musi pożerać ogromnej ilości danych, oglądanie filmów na YouTube potrafi bardzo szybko zużyć pakiety o wielkości dużo większej niż 1 GB.

Witold Tomaszewski, szef branżowego serwisu telekomunikacyjnego Telepolis.pl, mówi, że rzadko korzysta z ofert krajowych sieci. – Lepszym sposobem jest wykupienie karty pre-paid z dostępem do sieci u lokalnego operatora w kraju, w którym spędzamy wakacje. To tańsze niż polskie pakiety roamingowe – tłumaczy. Sposób ten jeszcze lepiej sprawdza się w krajach poza UE, gdzie koszt roamingu są wysokie.

Tomaszewski korzysta też z ofert pośredników – np. Mobilka.ch – za pośrednictwem którego można zamówić kartę SIM (jednorazowy koszt to 45 zł), a w zamian za 5 euro otrzymuje się 50 MB internetu przez tydzień na terenie całej UE. Dodatkowym narzędziem pozwalającym obniżyć koszty dostępu do sieci w smartfonach czy tabletach są specjalne aplikacje – jak np. Onavo – które po zainstalowaniu w telefonie ograniczają wykorzystanie danych.

Zanim jednak zaczniemy łączyć się z internetem za pośrednictwem sieci komórkowej, warto sprawdzić, czy w pobliżu nie ma otwartej sieci WiFi, dzięki której można korzystać z internetu za darmo.