Średnie ceny rozpoczętych w tym roku inwestycji są o 10 proc. niższe niż oddanych do użytku. – Większość deweloperów, którzy zaczynają sprzedaż nowych osiedli, stara się być przynajmniej o kilkaset złotych tańsza niż konkurencja, która jest już w okolicy – mówi Bartosz Turek z Home Broker.

Przykładem jest Kraków, gdzie przy ul. Wrocławskiej firma Geo Group sprzedaje mieszkania po 7,6 tys. zł za metr kwadratowy, czyli o prawie 1,4 tys. zł taniej niż w oddanym już do użytku sąsiednim osiedlu wybudowanym przez spółkę Mieszkaniowy As. Co prawda Geo nie wbiła jeszcze łopaty, ale niska cena sprawiła, że już sprzedała kilka procent lokali. Podobnie jest w Warszawie, gdzie np. na warszawskiej Woli nowe inwestycje sprzedawane są po 7,5 tys. zł za metr, podczas gdy gotowe kosztują 8 – 9 tys. zł.

Analitycy uważają, że prawdziwa wojna cenowa będzie się nasilać, w miarę jak zacznie przybywać ukończonych inwestycji. Według Piotra Krochmala z Monitora Rynku Nieruchomości najbardziej skłonni do obniżek będą deweloperzy, którym udało się tanio kupić ziemię w czasie kryzysu. Są to jednak z reguły mieszkania na peryferiach miast, często o słabej komunikacji z centrum.

Presję na spadek cen mogą potęgować kolejne zapowiadane podwyżki stóp procentowych, a także zakończenie programu „Rodzina na swoim”. Z danych GUS wynika, że tylko w marcu rozpoczęto w Polsce budowę 17 tys. nowych inwestycji mieszkaniowych. W sumie w tym roku w budowie jest 31 tys. mieszkań. Najwięcej nowych budów w marcu ruszyło w Warszawie (13 tys.), Krakowie (7,7 tys.) i Trójmieście (5 tys.).