Chodzi o prawie 200 mln m sześc. rocznie, których przesył został wstrzymany z końcem 2010 r. Zaporowe cło eksportowe sprawiło, że ukraiński koncern NAK Naftohaz nie wywiązał się z kontraktu z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem i nie dostarczył paliwa dla przygranicznego Hrubieszowa.

Bronisław Komorowski podczas oficjalnej wizyty w Kijowie poruszył ten temat w rozmowie z prezydentem Wiktorem Janukowyczem. Efekt? Jak się dowiedzieliśmy, pojawiła się furtka prawna, którą ukraiński rząd może wykorzystać.

– Wystarczy wydać dekret w sprawie tzw. zwolnienia dedykowanego. Zwolniłby on z cła gaz wysyłany w ramach tej jednej, konkretnej umowy – mówi nam osoba znająca realia biznesu gazowego na Ukrainie. Z podobnego dekretu mógłby skorzystać też Dewon, ukraińska spółka wydobywcza PGNiG.

Jak pisze „Kommiersant Ukraina”, prezydenci rozmawiali o trudnej sytuacji Dewonu. Spółka miała wydobywać rocznie do 1 mld m sześc. gazu i wysyłać go do Polski. Od dwóch lat nie prowadzi działalności – nie ma własnej licencji wydobywczej, nie może też – z tego samego powodu co NAK – eksportować. Nieoficjalnie mówi się, że Janukowycz pozytywnie odniósł się do powrotu Dewonu na złoże Sachalin, którego zasoby sięgają 15 mld m sześc. Według Andrzeja Dyzmańskiego, szefa Dewonu, gdyby udało się wznowić wydobycie, gaz mógłby być znów wysłany do Polski.

Z naszych ustaleń wynika jednak, że dopuszczenie Dewonu do złóż nie zmieni planów PGNiG. Los koncernu na Ukrainie wydaje się przesądzony. – To nie jest rynek, na którym chcielibyśmy kontynuować działalność – mówi Radosław Dudziński, wiceprezes PGNiG.

Koncern zdecydował się na sprzedaż swoich 36 proc. udziałów w spółce. Na razie trwają negocjacje z podmiotami z Ukrainy. Prawo pierwokupu mają pozostali udziałowcy, m.in.: Prawniczyj Alians, Ferrous Trading oraz NAK Naftohaz. Cena, jaką może uzyskać PGNiG, to 8 mln dol. Wśród potencjalnych kupców nie ma Orlenu, chociaż płocka spółka w grudniu informowała, że zamierza szukać ropy i gazu w tym kraju.