Pierwszy raz od lipca 2008 roku Europejski Bank Centralny podniósł wczoraj podstawowe stopy procentowe z historycznie niskiego poziomu 1 proc. do 1,25 proc. Ta decyzja oznacza, że zdaniem EBC warunkiem dalszego rozwoju europejskiej gospodarki nie jest już utrzymanie wyjątkowo niskiej ceny pieniądza, a priorytetem znów staje się utrzymanie kontroli nad inflacją. Zdaniem większości ekspertów ankietowanych przez Bloomberga bank w tym roku jeszcze dwukrotnie podwyższy stopy procentowe – w sumie do 1,75 proc.

W marcu roczny wskaźnik inflacji w strefie euro osiągnął 2,6 proc. To wyraźnie powyżej celu EBC, który chce, aby ceny „rosły poniżej 2 proc.”. Prezes EBC Jean-Claude Trichet stwierdził wczoraj, że jeśli inflacja nie zostanie szybko zduszona, to w ramach tzw. efektu wtórnego może spowodować nadmierną zwyżkę płac. A wówczas przywrócenie kontroli nad tempem wzrostu cen będzie o wiele bardziej skomplikowane.

Jednak zwyżka stóp będzie dużo trudniejsza dla krajów, które mają problemy finansowe. Portugalii i Grecji grozi w tym roku recesja, zaś w Hiszpanii wzrost gospodarczy jest anemiczny. Już teraz borykają się z dużym zadłużeniem, a po podwyższeniu stóp procentowych jego obsługa stanie się jeszcze droższa.

Innym problemem są kredyty hipoteczne. W Portugalii 100 proc. z nich jest uzależnionych od zmiennych stóp EBC, w Hiszpanii – 85 proc., podczas gdy w Niemczech tylko 15 proc. (pozostałe pożyczki mają stałe oprocentowanie). Tymczasem np. w Hiszpanii aż 40 proc. domów zostało zbudowanych pod zastaw wysokiego kredytu. W kraju, w którym bezrobocie przekroczyło 20 proc. osób w wieku produkcyjnym, spłata tych zobowiązań będzie teraz jeszcze trudniejsza.

– ECB zdecydował się na prowadzenie podwójnej strategii: bank będzie zaciskał politykę pieniężną z myślą o krajach twardego jądra unii walutowej, a jednocześnie oferował nadzwyczajne środki pomocowe dla państw peryferyjnych – mówi Silvio Peruzzo, ekonomista Royal Bank of Scotland. Bank centralny zapowiedział wczoraj, że przynajmniej do końca drugiego kwartału br. utrzyma preferencyjne linie kredytowe dla banków takich krajów jak Portugalia.

EBC w podnoszeniu stóp procentowych jest jak na razie osamotniony. Wczoraj nie zdecydowały się na to Bank Anglii ani Bank Japonii. Wcześniej nie zrobiła tego także Rezerwa Federalna. Zdaniem ekonomistów jeśli polityka pieniężna po obu stronach Atlantyku będzie przez dłuższy czas nadal tak bardzo się różnić, może to zagrozić światowemu wzrostowi gospodarczemu. Tygodnik „Economist” wskazuje jednak także na inną możliwą przyczynę decyzji o podniesieniu stóp: chęć umocnienia przez EBC wizerunku niezależnego banku. Przez wiele ostatnich miesięcy pod presję polityków Trichet skupował obligacje słabszych krajów strefy euro.