W pandemii ogłasza się mniej przetargów, ale jednocześnie rośnie liczba odwołań wnoszonych przez firmy. Publiczne zlecenia zyskały bowiem na atrakcyjności.
Na pierwszy rzut oka może to wyglądać na paradoks – choć przetargów jest mniej, to odwołań w nich składanych znacząco więcej. I to w sytuacji, gdy przez ponad dwa miesiące Krajowa Izba Odwoławcza nie mogła merytorycznie rozstrzygać sporów, bo ze względów bezpieczeństwa nie odbywały się przed nią jawne posiedzenia.
Mniejsza liczba ogłaszanych przetargów nie dziwi. Mniejsze potrzeby administracji publicznej, zamknięcie wielu urzędów w pierwszym okresie epidemii i zwykła niepewność, co będzie dalej i czy warto snuć plany. To wszystko sprawiło, że w pierwszych siedmiu miesiącach 2020 r. ogłoszono o ok. 11 tys. mniej przetargów niż w analogicznym okresie ubiegłego roku (patrz: grafika).