Specjalny Fundusz Pomocowy wziąłby na siebie płacenie podatków, składek, a nawet kosztów wynikających z umów.
Z ustaleń DGP wynika, że w kręgach Zjednoczonej Prawicy pojawiły się kolejne pomysły, które mogłyby wejść w skład rządowej tarczy antykryzysowej. Ta ma być wpisana w specjalną specustawę i w piątek trafić pod obrady Sejmu.
– Nowe przepisy mogłyby być zgłoszone jako poprawki poselskie do projektu specustawy, aby maksymalnie skrócić już proces jej powstawania – twierdzi nasze źródło. Z naszych informacji wynika, że żadnej decyzji w tej sprawie jeszcze nie ma i nie wiadomo, czy politycy ostatecznie zdecydują się wyjść z takim pomysłem.
Reklama
Na czym polegają rozwiązania? Pomoc mieliby dostać mali przedsiębiorcy o obrotach (wraz z kwotą należnego VAT), które w 2019 r. nie przekroczyły 2 mln euro. Wsparcie byłoby totalne, bo proponowane przepisy zakładają odroczenie płatności podatków dochodowych, VAT i innych niepodatkowych należności dla budżetu. Do tego odłożone byłyby płatności składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne.
Autorzy tych rozwiązań chcą też pomóc małym biznesom nie upaść pod ciężarem kosztów stałych. Dlatego odroczenie dotyczyłoby również płatności z tytułu umów: o pracę, dzieło, zlecenie, dzierżawy, leasingu, kredytu, najmu, pożyczki, czy ubezpieczenia. Do odroczenia kwalifikowałyby się wszystkie umowy zawarte przed 1 lutego tego roku, jeżeli ich termin płatności przypada między 1 marca a datą odwołania stanu epidemii lub stanu zagrożenia epidemicznego.

Reklama
Takie rozwiązanie zdjęłoby z wielu małych przedsiębiorców konieczność zwalniania pracowników, a to największe obecnie ryzyko związane z tym, że firmy tracą płynność finansową i nie mogą sobie pozwolić na utrzymanie dotychczasowego zatrudnienia.
Proces administracyjny ubiegania się o odroczenie miałby być uproszczony. Przedsiębiorca, który będzie chciał skorzystać z pomocy, składa wniosek do naczelnika urzędu skarbowego. Podaje termin odroczenia oraz rodzaje i szacunkowe kwoty danin. Informacje ze skarbówki przekazywane są następnie do Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK).
Ten zaś weźmie na siebie techniczne rozwiązania związane z płaceniem podatków, składek czy należności z tytułu różnych umów.
Kontrolowany przez państwo BGK miałby stworzyć specjalny Fundusz Pomocowy. Byłby zasilany pieniędzmi z budżetu państwa, np. w postaci emisji obligacji, do tego BGK mógłby na rzecz Funduszu sam szukać finansowania w postaci kredytów czy pożyczek, a te miałyby gwarancje Skarbu Państwa.
Wsparcie dla małych firm nie byłoby jednak bezzwrotne – zobowiązanie wobec BGK trzeba będzie spłacić w ciągu siedmiu lat.
Ustawa miałaby wejść w życie z mocą wsteczną obowiązującą od 1 marca 2020 r. Autorzy projektu nie oszacowali, ile firm mogłoby skorzystać z tego rozwiązania ani jaki byłby jego koszt dla finansów państwa czy BGK. Postulat, aby odłożyć w czasie płatności podatków czy składek, przebija się w głosach wielu przedsiębiorców, których firmy stanęły przez epidemią.
Wczoraj apel do rządzących wystosował prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak. Jego zdaniem – ale także innych organizacji zrzeszających biznes – rozwiązania z tarczy antykryzysowej są niewystarczające. – Rekomendujemy powszechne wdrożenie dostępnego dla wszystkich przedsiębiorców rozwiązania w postaci gwarantowanego przez Skarb Państwa kredytu obrotowego w rachunku firmowym na pokrycie kosztów stałych, w tym należności publicznoprawnych – podkreśla Kaźmierczak. Opisywane przez nas rozwiązanie byłoby de facto spełnieniem jego postulatów.
W obecnie przygotowanej tarczy antykryzysowej na BGK spoczywa już sporo obowiązków związanych z pomocą dla przedsiębiorców. Podstawowy zakres – dla mikro, małych i średnich przedsiębiorców – to gwarancje de minimis dla kredytów obrotowych i inwestycyjnych. Dla dużych firm w banku będzie inny fundusz płynnościowy. Dodatkowo z BGK będzie można uzyskać dopłatę od oprocentowania kredytów.
Zobowiązanie wobec BGK trzeba będzie spłacić w ciągu siedmiu lat